Maska Origins – Drink Up Intensive. Opinie.

Markę Origins zauważyłam już jakiś czas temu przekopując półki Sephory w poszukiwaniu ciekawych nowości kosmetycznych. Jestem wielką fanką naturalnych kosmetyków, więc od razu rzuciły mi się w oczy tubki w ciepłych, naturalnych kolorach, z drzewami w logo i „naturalną” nazwą. Jednak nie znając marki, nie chciałam wydawać tak dużej kwoty na maskę, o której działaniu nic nie słyszałam.

Chwilę później o Origins zaczęło być coraz głośniej. A to za sprawą otwarcia pierwszych sklepów firmowych w Polsce i o mianowaniu Martyny Wojciechowskiej ambasadorką marki. Przeczytałam sporo pozytywnych opinii o produktach marki, aż w końcu zdecydowałam się wypróbować jedną z ich bestsellerowych masek.

Ale po kolei…

Początki marki Origins

Marka Origins powstała w 1990 roku w Stanach Zjednoczonych.  W 1991 roku powstał jej pierwszy sklep stacjonarny w Stanach oraz pierwszy zagraniczny punkt sprzedaży w Danii. 10 lat później marka opanowała już 15 krajów na całym świecie, otwierając w nich aż 40 sklepów. W ubiegłym roku Origins obchodził swoje 25 urodziny i nadal nie przestaje się rozrastać i podbijać nowe kraje – to dlatego obecnie możemy zauważyć na naszym rynku coraz więcej produktów Origins – rok 2015 minął pod znakiem rozwoju marki na dwóch nowych rynkach – w Polsce i na Filipinach.

origins logo

fot. Origins Polska

Założycielem Origins jest William F. Lauder, czyli… główny dowodzący marki Estee Lauder! (swoją drogą, po usłyszeniu tej inforamcji, byłam już w 100% pewna, że przetesuję jej produkty!). Logo marki przedstawia dwa drzewa, oznaczające yin & yang – wizualne oodzwierciedlenie filozofii marki:

Powered by Nature. Powered by Science.

Origins w Polsce

Po 25 latach istnienia marki, Origins zawitała do naszego kraju. Pierwszy stacjonarny sklep możemy spotkać oczywiście w Warszawie – w Galerii Mokotów, ale również sklepy Origins znajdziemy w Łodzi i w Poznaniu. Produkty marki znajdziemy również w drogeriach Sephory.

origins sklep

fot. Origins Polska

Martyna Wojciechowska ambasadorką marki Origins

W październiku tego roku znana prezenterka telewizyjna oraz podróżniczka Martyna Wojciechowska została ambasadorką marki Origins.

origins martyna

fot. Origins Polska

Obejrzyjcie wypowiedź Martyny na ten temat tutaj

„Ja jestem ważna, Ty jesteś ważna. Kobiety są ważne. Jesteśmy siłą. Kiedy lepiej zadbamy o siebie, będziemy też w stanie lepiej zadbać o innych”

Origins naturalnie…

Produkty Origins są wyprodukowane z naturalnych, certyfikowanych składników i ze 100% naturalnych olejków eterycznych. Nie znajdziemy w nich parabenów, ftalatów, glikolu propylenowego, olejów mineralnych, PABA, petroleum, DEA oraz składników pochodzenia zwierzęcego. Dodatkowo produkcja kosmetyków Origins odbywa się przy użyciu energii odnawialnej oraz energii wiatrowej.

W Północnej Ameryce Origins rozpoczął program recyclingu opakowań kosmetycznych dowolnych marek – nie tylko swoich własnych. Każdego dnia możemy przynieść do punktu Origins dowolną ilość pustych opakowań po kosmetykach, a firma odda je do recyclingu.

Dodatkowo, kartonowe opakowania Origins stworzone są w 80% w certyfikowanych kartonów, a w 50% z poużytkowej makulatury. A wszystko stworzone oczywiście przy użyciu odnawialnej energii wodnej lub wiatrowej.

Na koniec warto wspomnieć, że od 2009 roku Origins rozpoczął akcję sadzenia drzew w krajach na całym świecie. Dotychczas firma, w porozumieniu z American Forests’ Global ReLeaf zasadziła ponad 500 000 drzew na całym świecie. Całkiem nieźle, prawda?

Maska intensywnie nawilżająca Drink Up Intensive

Już od pierwszej chwili maska Drink Up Intensive wzbudziła moje zainteresowanie dzięki swojemu pięknemu morelowemu zapachowi z nutą awokado. Jej konsystencja jest lekka i delikatna i wcale nie przypomina konsystencji maski czy ciężkiego kremu na noc. Tak naprawdę po nałożeniu jej przed snem nie jest ona wcale widoczna ani odczuwalna – oprócz przyjemnego owocowego zapachu, który  unosi się w powietrzu i otula nas do snu 😉 Dlatego nie musimy się obawiać, że ubrudzimy pościel lub że będziemy „straszyć” białą maską podczas snu.

o01

Maska faktycznie ma odczuwalne działanie nawilżające, po przebudzeniu moja skóra nie jest szorstka ani ściągnięta, za to jest bardzo gładka w dotyku. Najczęściej stosuję maskę, kiedy zauważam, że mam na twarzy lekkie niedoskonałości w postaci strupków czy suchych skórek. Efekt? Następnego dnia całkowicie zapominam o problemie :)

o04

Osobiście, polecam tę maskę dla osób, które mają problemy z suchą skórą lub dla tych, które po prostu pragną zadbać o regularne intensywne nawilżenie i „orzeźwienie” cery. Naprawdę warto!

Na stronie producenta możemy przeczytać:

„Mając wrażliwą skórę, nałóż tę ultra bogatą w składniki maseczkę nawilżającą na noc. Olejki z awokado i pestek moreli głęboko i błyskawicznie rozprowadzą po spragnionej nawilżenia skórze zgromadzone rezerwy substancji nawilżających oraz pomogą zbudować zapasy na jutro. Wodorosty z morza japońskiego pomagają naprawić barierę ochronną skóry zapobiegając odwodnieniu w przyszłości i oznakom przedwczesnego starzenia.

Skóra budzi się odprężona, odświeżona i jędrniejsza.”

Jak używać?

Maska przeznaczona jest dla skóry suchej i mieszanej, a jej składnikiem aktywnym są pestki moreli. Należy ją stosować dwa razy w tygodniu lub częściej w razie potrzeby nakładając ją na twarz zamiast kremu i pozostawiając na całą noc. Podczas porannej pielęgnacji wystarczy spłukać maskę chłodną wodą.

Możemy też nałożyć maskę podczas kąpieli/prysznica (kiedy nasze pory są rozszerzone) i pozwolić jej działać cuda :) Po kąpieli oczywiście zmywamy maskę tonikiem oczyszczającym lub wodą.

o05

Przy stosowaniu maski dwa razy w tygodniu, opakowanie 100ml powinno starczyć na około 2 miesiące. Ja swoją kupiłam pod koniec września i jeszcze nie zauważyłam jej ubytku, więc możliwe, że wystarczy mi na jeszcze dłużej niż przewidziane 2 miesiące.

Maskę możemy kupić również w mniejszej pojemności (50ml) oraz wersje do jednorazowej aplikacji. Jednak największa tubka 100ml jest moim zdaniem najbardziej opłacalna.

Pestki moreli – aktywny składnik maski Drink Up Intensive

Morele sięgają aż do 3000 lat wstecz do starożytnej Armenii, gdzie były cenione za ich właściwości lecznicze. Po przewiezieniu owoców do Grecji, według mitologii greckiej były one głównym składnikiem nektaru bogów Olimpu.

o02

Olej z pestek moreli jest bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe, takie jak kwas oleinowy i linolowy oraz w witaminy A i E. Dlatego olej z pestek moreli jest super ochronny, odżywczy i kojący. A do tego wchłania się całkowicie, dzięki czemu nie pozostawia na skórze tłustej powłoki.

***

A Wy co sądzicie o Origins i jej produktach? Znacie inne maski tej marki? A może używanie innych masek, które nie zamieniłybyście na żadne inne? Czekam na Wasze komentarze!

Buziaki!

xxx

Nowości kosmetyczne miesiąca – Październik

Zanim się obejrzałam, a już prawie minęła pierwsza połowa listopada! Najwyższy więc czas na podsumowanie października! Zobaczcie co nowego pojawiło się w mojej kosmetyczce w ubiegłym miesiącu!

 

Perfumy COCO MADEMOISELLE – CHANEL

nowosci kosmetyczne

Kiedy pierwszy raz poczułam zapach Chanel Coco Mademoiselle, miałam mieszane uczucia. Wierna J’ADORE Dior nie dopuszczałam do swoich myśli, że mogę go zastąpić innym zapachem. Jednak, po pierwszej aplikacji próbki otrzymanej podczas zakupów w Sephorze, nie mogłam przestać o nim myśleć. Długo utrzymujący się zapach na moim nadgarstku przypominał o sobie przy każdym ruchu ręki.

Zapach intensywny, typowy dla zapachów CHANEL, tym razem świeży i orientalny.

„Dla nowoczesnej kobiety, której zmysłowość i sukces uzupełniają się.”

  • Nuty głowy: sycylijska pomarańcza, kalabryjska bergamota.
  • Nuty serca: róża, orientalny jaśmin.
  • Baza: indonezyjska paczula, haitańska wetyweria, wanilia z Réunion, białe piżmo.

Puder prasowany Yves Saint Laurent – Poudre Compact Radiance

04

Przyznam się, że był to zakup całkowicie spontaniczny (ah, te promocje w Sephorze…). Już od paru lat jestem wielką fanką produktów do makijażu Estee Lauder, więc nigdy nie interesowałam się marką YSL (oprócz klasyku francuskiego makijażu – korektora YSL – Touche Eclat, oczywiście). Jednak, kiedy podczas poszukiwań pudru prasowanego nie znalazłam odpowiedniego na półkach Estee Lauder, a Chanel – Les Beiges Poudre Belle Mine Naturelle , w którego zgrabnym kremowym pudełeczku zakochałam się od pierwszego wejrzenia (tak, opakowanie kosmetyków jest dla mnie bardzo bardzo ważne!), był dla mnie za ciemny, polecono mi puder Yves Saint Laurent. Szybko, naprawdę bardzo spontanicznie, zdecydowałam się go wypróbować. Podczas powrotu do domu biłam się z myślami, czy aby na pewno były to dobrze wydane pieniądze. Aż do następnego poranka, kiedy to moje wszelkie obawy zniknęły, kiedy użyłam go przy porannym makijażu. Zakochałam się! Niezwykle delikatny, na pierwszy rzut oka niewidoczny, idealnie wykańcza makijaż, sprawiając, że twarz staje się jeszcze bardziej promienna, a makijaż wygładzony. Na pewno napiszę o nim osobny post.

Clarins – Eclat du Jour

06

Na początku października miałam urodziny, więc był to dla mnie miesiąc pełen kosmetycznych (i nie tylko) prezentów. Jednym z nich był zestaw kosmetyków pielęgnacyjnych Clarins – Eclat du Jour. Zestaw zawierał trzy produkty – pełnowymiarowy krem do twarzy na dzień oraz dwa miniprodukty: żel do twarzy i tonik. A to wszystko w uroczej białej kosmetyczce. Od razu chciałam wypróbować nowości, więc „na chwilę” odstawiłam mój dotychczasowy krem i żel oczyszczający. I ta „chwila” trwa nadal. Na razie nie mam zamiaru powracać do moich wcześniejszych kosmetyków.

Nigdy nie spotkałam się z tak lekkim i delikatnym kremem do twarzy, który wchłania się błyskawicznie i pozostawia twarz idealnie miękką i gotową do nałożenia makijażu. Podobnie żel oczyszczający – jest delikatny i nie podrażnia, nie poczułam w nim też nawet odrobiny alkoholu. Jedynie niestety tonik mi nie do końca podpasował. Moja cera jest bardzo wrażliwa i skłonna do uczuleń, więc nawet tak delikatny tonik był dla mnie za mocny (jednak znalazłam już swój ideał! Ale o tym w innym poście ;)).

Maska Origins Drink Up Intensive

nowosci kosmetyczne

O marce Origins jest coraz głośniej na polskim rynku. A to przede wszystkim za sprawą Martyny Wojciechowskiej, która została ambasadorką tej „podróżniczej” marki kosmetycznej. Ja odkryłam markę już jakiś czas temu w Sephorze. Jednak, w związku z tym, że nie stosowałam wtedy innych masek, prócz tych z Tołpy (które nadal bardzo polecam!), trochę bolała mnie myśl o wydaniu tak dużej kwoty na tubkę maski. Jednak po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii na temat produktów coraz częściej myślałam o jej wypróbowaniu.

Decyzja została podjęta, kiedy podczas pobytu w Łodzi odkryłam, że otworzono tam nowy sklep Origins (drugi w Polsce)! Pozytywnie zaskoczona od razu tam pobiegłam  zapominając o wszystkich argumentach, które wcześniej powstrzymywały mnie przed zakupem. Do tego, obsługa w sklepie była idealna (Origins, gratuluję Sprzedawcy i gratuluję szkoleń. Sama chętnie bym w takich uczestniczyła :P) – wytłumaczono mi działanie każdego z kosmetyków i jego składników, a także opowiedziano o filozofii marki. Do tego to indywidualne podejście do klienta i pomoc w doborze kosmetyku. Super!

Zdecydowałam się na bestseller marki – zieloną nawilżającą maskę na noc – Origins Drink Up Intensive. I… nie napiszę o niej nic więcej – dowiecie się więcej w kolejnym poście 😉

Ministerstwo Dobrego Mydła – Hydrolat różany

nowosci kosmetyczne

Hydrolat różany marki Ministerstwo Dobrego Mydła wypatrzyłam już dawno temu, jednak nigdy nie mogłam się zebrać, żeby go zamówić. Wreszcie postanowiłam go wypróbować. Hydrolat dostępny jest w szklanej 50ml buteleczce z wygodnym atomizerem ułatwiającym aplikację. Tak, jak wspomniałam, mam bardzo wrażliwą skórę, więc hydrolat stosuję za każdym razem, kiedy poczuję pieczenie skóry, na przykład po zastosowaniu nieodpowiedniego kosmetyku lub przy innym podrażnieniu. Działa idealnie. Skóra szybko zostaje „wyleczona”, a obrzęki (również te wokół oczu) szybko znikają. Polecam!

***

Jak Wam się podobają kosmetyki, które wybrałam do październikowego podsumowania? Używacie któregoś z nich? A może polecicie jakieś inne kosmetyki?

Piszcie śmiało w komentarzach i czekajcie na kolejne posty, w których dokładnie opiszę niektóre z nowości!

Buziaki!

xxx

10

Wielkanoc w stylu skandynawskim

Wielkanoc już tuż tuż, dlatego postanowiłam przygotować dla Was ogromną dawkę wielkanocnych inspiracji. Zawsze przy doborze dekoracji do mojego mieszkania wybieram te w stylu skandynawskim. Uwielbiam jego prostotę i minimalizm. Fascynuje mnie, jak czasami w bardzo prosty sposób, dodając tylko parę ozdób można pięknie udekorować przestrzeń. Zobaczcie same:

01

03

04

Odwiedź również mój profil na Pintereście, gdzie jak zawsze znajdziecie jeszcze więcej inspiracji!

MUST INSPIRE

05

06

07

08

09

10

11

12

wielkanoc

14

15

16

Jak Wam się podoba? 

A Wy? Macie jakiś określony styl, w którym dekorujecie swoje domy? Opowiedzcie! 

POLUB MUSTINSPIRE.PL NA FACEBOOKU (1)

Handbag_PP_LS_Versus03-1024x589

Finell – geometryczne dodatki nie tylko we wnętrzach

Niedawno opisywałam heksagonalne płytki Patrycji Domańskiej, jednak nie mogłam zatrzymać się na tym jednym temacie dotyczącym geometrii w designie. Geometryczna moda, architektoniczna moda, moda origami… określeń jest dużo, a chodzi tutaj tylko o jedno: o ubrania i dodatki w geometrycznych kształtach. Choć czasami ciężko jest sobie wyobrazić, jak można swobodnie nosić takie kreacje, to udało mi się znaleźć również dużo przykładów, gdzie ubrania te wyglądają zachwycająco i do tego… wygodnie. Zajrzyjcie na moją tablicę na Pintereście:

geometric fashion

Podczas poszukiwań tych najciekawszych kształtów, natknęłam się na markę produkującą minimalistyczne torebki wpisujące się właśnie w ten trend origami. Co o nich sądzicie? Ja je pokochałam! 

Finell

Pierwszą z nich jest amerykańska marka założona w 2013 roku przez Rebeccę Finell. Firma projektuje i produkuje nie tylko torebki, ale także artykuły do wyposażenia wnętrz (na które również polecam zwrócić uwagę, bo są przepiękne!).

Kolekcja Finell zawiera torby w różnych rozmiarach, od tych największych, poprzez mniejsze – na ramię, aż po kopertówki oraz portfele i saszetki. Kolory? Firma ogranicza się do stonowanych barw, takich jak czarny, biały, szary czy kremowy, co jeszcze lepiej odzwierciedla ideę minimalizmu.

Finell

Finell

Finell

Finell

Finell

Finell

Finell

zdjęcia i video pochodzą z oficjalnej strony producenta 

Co sądzicie o tak minimalistycznych akcesoriach? Jak Wam się podobają? 

POLUB MUSTINSPIRE.PL NA FACEBOOKU

bykiki-interior-decor-6

3 designerskie krzesła, które zmienią każde wnętrze

Designerskie krzesła i fotele to moja skryta miłość. Uwielbiam ich kształty, kolory i formy. Moim małym marzeniem jest ogromny kuchenny stół, a przy nim krzesła charakteryzujące się różnymi stylami. Niestety na chwilę obecną jest to dla mnie marzenie ciężkie do zrealizowania – wynajmowane mieszkanie częściowo umeblowane nie daje zbyt dużego pola do manewru.

Jednak nikt mi nie zabroni marzyć, w związku z tym chciałabym Wam zaprezentować trzy moje ulubione krzesła, które może kiedyś uda mi się zdobyć. Jeśli oczywiście pozwoli mi na to przestrzeń i… portfel (bo, niestety, marzenia nie znają ograniczeń cenowych ;)).

  1. krzesło Eames

eames

Która z Was nie kojarzy tego krzesła? Obecnie możemy je spotkać niemal na każdej aranżacji w stylu skandynawskim. Jednak wcale nie dziwi mnie to uwielbienie dla tego krzesła, ponieważ u mnie też ona wskakuje na pozycję numer jeden na mojej liście. Uwielbiam to krzesło! Nie mogę się napatrzeć na zdjęcia kuchni czy jadalni, w których krzesło Eames pełni główną rolę!

hege

Kto stoi za tym niepowtarzalnym dziełem? Twórcami tego niezwykłego krzesła było małżeństwo amerykańskich designerów – Charles Ormond Eames, Jr (1907–1978) i Bernice Alexandra „Ray” Eames (1912–1988).

Charles Eames studiował architekturę na Uniwersytecie Waszyngtona w St. Louis, a w 1930 roku otworzył swoje pierwsze biuro projektowe. W 1940 roku wygrał pierwszą nagrodę w konkursie „Organic design and Home Furnishings” zorganizowanym przez MOMA – Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku.

Ray Eames studiowała malarstwo pod okiem Hansa Hofmanna aż do 1937 roku. Zaraz po tym pokazała swoje prace na pierwszej wystawie grupy amerykańskich abstrakcjonistów w Riverside Museum w Nowym Jorku, dzięki czemu w 1940 roku dostała się do Cranbrook Academy of Art, gdzie poznała swojego przyszłego męża – Charlesa.

Małżeństwo zaprojektowało wspólnie niezliczoną ilość mebli, które zyskały później miano ikon designu. Obecnie ten charakterystyczny styl amerykańskich projektantów nazywany jest designem Eamsów i jest obecny w wielu aranżacjach nawet współcześnie.

bykiki-interior-decor-6

4716817609453005998966

2. Model A, Tolix

Kolejnym krzesłem, którego nie mogło zabraknąć w moim zestawieniu jest Model A francuskiej marki Tolix, zaprojektowany przez Xaviera Paucharda.

Xavier Pauchard był pionierem galwanizacji we Francji, specjalizującym się w produkcji mebli z cynkowanej blachy. W 1927 roku ten francuski wizjoner założył firmę Tolix, w której to 7 lat później, w 1934 roku, stworzył swoje najsłynniejsze dzieło – krzesło model A.

Model A stał się ikoną stylu industrialnego i do dzisiaj można je znaleźć w wielu aranżacjach, nie tylko tych surowych, industrialnych. Często wykorzystywane jest do nadania charakteru zbyt minimalnemu wnętrzu czy też do „ochłodzenia” go.

Kök66

5459192e61fb0$!x900

metal_home_accessories_design_interior_example_pl-7

metal_home_accessories_design_interior_example_pl-11

3. Krzesło Butterfly

Kolejnym klasykiem, który niewątpliwie musiał znaleźć się na tej liście jest krzesło Butterfly. Jego pierwszy egzemplarz został stworzony w 1938 roku w Buenos Aires przez firmę architektoniczną Austral Group, a dokładnie przez architektów  Jorge Ferrari Hardoy, Juan Kurchan oraz Antonio Bonet. Stąd krzesło to nazywane jest również BKF chair.

l_30106bk24

Obecnie krzesło to produkowane jest przez wiele firm, jednak produkty najlepszej jakości nadal pochodzą z kraju tego mebla, czyli z Argentyny. Najbardziej rozpoznawana i wielokrotnie nagradzana wersja dostępna jest w sklepie Big BKF Buenos Aires

To oryginalne, lekkie i niezwykle komfortowe krzesło pasuje niemal do każdego rodzaju wnętrz. Zobaczcie same:

6a00d8358081ff69e201b8d07cbc31970c-800wi

scarves_01

Nicole4

cr_141121_catjac_29-EK18cJ879rdYLTtTnpGxNg

12-nordic-design

designerskie krzesła

Mogłabym tak wymieniać bez końca. Jednak postanowiłam Wam tu przybliżyć trzy klasyki, które każda z nas powinna znać.

Zajrzyjcie na mój profil Pinterest, gdzie znajdziecie więcej inspiracji z krzesłami w roli głównej.

CHAIRS

A Wy? Czy dla Was także krzesła mają szczególne znaczenie we wnętrzach? Oczywiście nie chodzi mi tylko o zastosowanie praktyczne :) 

O jakich jeszcze klasykach designu zapomniałam? Jakie są Wasze ulubione designerskie krzesła?

Czekam na Wasze komentarze! 

Buziaki! 

Ew.

83_edgy15

Heksagonalne płytki do minimalistycznego wnętrza

Heksagony zadomowiły się już na dobre w produktach wystroju wnętrz. W kształcie sześciokątów znajdziemy poduszki, stoliki, półki, podkładki pod naczynia czy deski dokrojenia, a ich wzór zdobi poduszki, narzuty, dekoracje ścienne oraz dywany. Mimo tej wszechobecności sześciokątnych wzorów, dopiero niedawno odkryłam piękne minimalistyczne heksagonalne płytki wyprodukowane przez firmę Kaza Concrete.

Bardzo kobiecy projekt

Heksagonalne płytki Edgy - Patrycja Domańska i Tanja Lightfoot
Patrycja Domańska i Tanja Lightfoot

Mowa tutaj o płytkach Edgy zaprojektowanych przez dwie absolwentki Uniwersytetu Sztuk Użytkowych w Wiedniu, które są dopiero na początku swojej kariery w świecie designu. Przeczytajcie o Patrycji Domańskiej i Tanji Lightfoot – autorkach projektu.

Patrycja Domańska jest Polką na co dzień mieszkającą w stolicy Austrii. W 2009 roku ukończyła z wyróżnieniem wzornictwo przemysłowe na Uniwersytecie Sztuk Użytkowych w Wiedniu, a w 2011 roku otworzyła własną pracownię projektową, w której tworzy własne projekty oraz realizuje zamówienia klientów.

Międzynarodową popularność Patrycja Domańska zdobyła przede wszystkim dzięki dwóm wystawom – w 2011 roku projektantka została zaproszona do zaprezentowania swojej pierwszej wystawy indywidualnej podczas Vienna Design Week i jeszcze w tym samym roku jej projekt „Homage to Karl” pojawił się w Museum of Applied Arts/Contemporary Art (MAK) w Wiedniu, jako część zbiorowej wystawy „The Great Viennese Café: A Laboratory”. Podczas swojej pracy artystka obserwuje zmiany społeczne, czerpie inspiracje z różnych kultur, a także podważa konwencje i tematy tabu.

Tanja Lightfoot studiowała Wzornictwo Przemysłowe na Uniwersytecie Sussex w Brighton oraz zdobyła dyplom na Uniwersytecie Sztuk Użytkowych w Wiedniu. Swoje pierwsze doświadczenie zawodowe zdobyła pracując jako architekt i projektant freelancer oraz jako główny projektant wnętrz w BEHF, realizując kilka projektów wnętrz, takich jak Merkur Flagship Store i Restauracji FABIOS w Wiedniu. Autorka specjalizuje się w cyfrowych technikach projektowania, jak i w wystroju wnętrz oraz w specyfikacjach materiałowych.

Heksagonalne płytki – zaskakują minimalizmem

Edgy jest trójwymiarową płytką. Celem projektu było stworzenie alternatywy dla dwuwymiarowych ścian łazienek i innych pomieszczeń mieszkalnych. Forma tej heksagonalnej płytki składa się z asymetrycznych powierzchni tworząc bryłę o powierzchni sześciokąta.

Heksagonalne płytki Edgy

Asymetryczna forma płytek zachęca do zabawy formą w celu osiągnięcia niepowtarzalnego efektu wizualnego przyciągającego użytkownika.

Heksagonalne płytki Edgy

83_edgy17

Heksagonalne płytki Edgy

Heksagonalne płytki Edgy

Jak powstał ten niepowtarzalny projekt?

„Na początku był to moduł akustyczny z kartonu. Powierzchnie pod różnymi kątami rozpraszały dźwięk, dodatkowo absorbowała go mikroperforacja na powierzchni. Ostateczna forma Edgy wywodzi się więc z jego aspektów funkcjonalnych.” (LABEL Magazine ‚Puryzm i ekspresja’ – Polska 12 2015–02 2016, str. 18-25)

Heksagonalne płytki Edgy

Heksagonalne płytki Edgy

Heksagonalne płytki Edgy

Heksagonalne płytki Edgy

I jak Wam się podoba naszej rodaczki? Ja jestem zachwycona jego prostotą i mam nadzieję, że uda mi się kiedyś wykorzystać te heksagonalne płytki u siebie w domu.

Czekam na Wasze opinie w komentarzach! 

Buziaki!

Ew. 

prezenty

15 pomysłów na kobiece prezenty

Dokładnie za sześć będziemy zasiadać do wigilijnego stołu. Zapewne większość z Was ma już udekorowane domy, kupione prezenty i upieczone pierniczki… A może nie? Jeśli chodzi o mnie, to, mimo że wyrabiam się dużo lepiej niż we wcześniejszych latach, to nadal potrzebowałabym przesunąć datę Świąt przynajmniej o tydzień, żeby ze wszystkim zdążyć bez problemu.

Sześć dni do Świąt oznacza również bieganie po sklepach (lub coraz częściej przekopywanie Internetu) w celu znalezienia brakujących prezentów. A czy podczas tego szaleńczego pościgu nie zapomniałyście o… Was samych? Pamiętajcie, że w Waszych oczach powinnyście być równie ważne co Wasi bliscy!

Poniżej przedstawiam Wam kobiecą listę prezentów. Mam nadzieję, że uda Wam się z niej wybrać coś dla siebie. Ja biorę wszystko!

prezenty

  1. Półkule kąpielowe, Ministerstwo Dobrego Mydła

156-unnamed-2

Jedno z moich najnowszych odkryć. Produkty wyglądają cudownie, nie wiem czy jest to zasługa fotografa czy samych produktów :) Choć wierzę, że chodzi tu o produkty. W ofercie sklepu znajduje się na razie jedynie sześć zapachów, jednak liczę, że sklep się wkrótce rozwinie! (na zdjęciu półkula nagietkowa, ale wybrałam ją przez przypadek, bo marzę o wypróbowaniu wszystkich zapachów).

2. Masło Shea, Ministerstwo Dobrego Mydła

190-shea

Masło Shea z tego samego sklepu. Niezbędnik w każdej łazience. Jest głównym składnikiem wielu kosmetyków. Ale można go użyć również „indywidualnie”. Intensywnie nawilża, jest w stu procentach naturalny (Ja na przykład wykorzystuję go jako pomadkę nawilżającą do ust). I jeszcze do tego ma świetne minimalistyczne opakowanie!

3. Perfumy Dior J’adore, Sephora

6205536339941110249

Mój ukochany zapach! I jeden z klasyków perfum. Niezwykle delikatna kwiatowa kompozycja, elegancki, a jednocześnie bardzo długotrwały. W wersji podstawowej idealny na dzień, w wersjach bardziej intensywnych będzie pasował również do wieczorowej kreacji.

4. Zegarek Micheal Kors, Swiss

thumbnail

Uwielbiam zegarki Micheala Korsa. Co chwilę zachwyca mnie inny model. Ale niezmiennie chodzi o „męski” typ ze stalowym paskiem. W tym momencie idealne jest dla mnie różowe złoto. Czyż nie jest piękny?

5. Prostownica GHD, Hairhouse

ghd

Jest idealna! Nie będę opisywać technicznych szczegółów tej prostownicy, bo o tym możecie przeczytać na stronie sklepu. Powiem tylko, że rozgrzewa się w pół minuty, nie pali włosów. Dodatkowo nawet samo jej opakowanie zachwyca. Tutaj w wersji limitowanej, jednak mogę Was zapewnić, że „zwykła” wersja jest równie dobra.

6. Marmurowa deska, DecorOlka

szesciokatna-deska-marmurowa

Wyobraźcie sobie niedzielny zimny poranek. Nie macie ochoty wstawać z łóżka, marzycie jedynie o mocnej czarnej kawie pięknie podanej. Ta deska/taca może spełnić to marzenie. Prześliczna, o delikatnym wzorze. Marzenie każdej miłośniczki skandynawskiego wzornictwa.

7. Zestaw kosmetyków Estee LauderDouglas 

el_sku_RC0F01_558x768_0

Ten tusz do rzęs wybrałam już dawno temu. Mimo bardzo dużej szczoteczki jest bardzo wygodny w aplikacji, bardzo pogrubia i wydłuża rzęsy. Jest idealny na każdą porę dnia i nocy.

Jeśli chodzi o kredkę, to osobiście miałam bardzo duży w problem w znalezieniu kredki, która utrzyma się na moich oczach dłużej niż godzinę. Kredka Estee Lauder była strzałem w dziesiątkę. No może w dziewiątkę. Do ideału brakuje jej jeszcze tylko troszeczkę.

W tym zestawie dodatkowo dostajemy kosmetyczkę i odżywkę do rzęs (nie jest biała, jak większość odżywek, tylko czarna, co jest jej dużym plusem).

Zestaw jest naprawdę wart polecenia. Sama maskara w cenie regularnej kosztuje 145 złotych, a kredka 90 złotych. Tutaj za cały zestaw (z odżywką i z kosmetyczką!) płacimy tylko 145 złotych!

8. Pędzel do podkładu, MAC

M45R01

Chyba nie muszę nikomu przedstawiać tych kultowych pędzli do makijażu. Są po prostu idealne! A przynajmniej tak słyszałam, bo niestety jeszcze nie udało mi się stać ich szczęśliwą posiadaczką. A szkoda!

9. Szklane pudełko, AgnethaHome

a74aadb15bd5af7a0198dc77c682e328

Agnetha jest osobą wybitną! Podobno każde swoje dzieło tworzy od początku do końca sama własnoręcznie. Wszystkie jej produkty są wykonane z największą precyzją, są piękne i ślicznie wyglądają w każdym wnętrzu. W prezencie na urodziny dostałam pudełko (zajrzyjcie na mój profil na Instagramie), jednak marzą mi się kolejne. Tak jak w przypadku pierwszej propozycji prezentowej, produkt wybrałam przypadkowo, bo nie ma rzeczy, która u Agnethy nie zachwyca. Zobaczcie same!

10. Dior J’adore, L’or Essence de Parfum, Douglas 

Dior-J_adore-L_or_Essence_de_Parfum

Kolejny produkt z gamy Dior „J’adore”. Najbardziej intensywna i najtrwalsza wersja perfum. Wystarczy kropla, żeby na długo podtrzymać podstawowy zapach „J’adore”. Cudne rozwiązanie!

11. Etui do Iphona Jean Paul Gaultier, Amazon

31yoA-FzdTL

Pierwszy raz to etui zobaczyłam na blogu Fashionelki. Niestety mimo długich poszukiwań, nie znalazłam odpowiednika na mojego Samsunga S5. Żałuję strasznie, ale polecam wszystkim posiadaczkom Iphone’a.

12. Krem do rąk, l’Occitane

P

Kolejny produkt z niezastąpionym masłem Shea. Intensywnie nawilżający (ale nie tłusty i nie klejący się) i bardzo wydajny (mam go już jakieś 2 czy 3 miesiące, a zużyłam może połowę). Tak jak samo masło shea, jest to niezbędnik w każdej łazience. A w wersji mini również idealny do damskiej torebki.

13. Hydrolat z Róży Damasceńskiej, Ministerstwo Dobrego Mydła

342-vsco-photo-4-2

Produkt do wszystkiego. Najlepiej będzie, jak przytoczę opis ze strony sklepu:

„Doskonale tonizuje, zmywa makijaż i odświeża zmęczoną cerę co sprawia, że w codziennej pielęgnacji idealnie zastępuje wodę z kranu. Łagodzi obrzęki wokół oczu. Doskonale nawilża, wykazuje działanie antyseptyczne, lekko napina skórę delikatnie wygładzając zmarszczki. Dba o skórę suchą, naczynkową.”

Zamawiam bez wahania!

14. Kubek House of Rym, DecorOlka 

kubek-tu-es-la-vague-czarny (1)

Idealny dodatek do marmurowej deski, o której pisałam w punkcie szóstym. Tak, jak już w przypadku kilku wcześniejszych propozycji, ciężko mi było wybrać tylko jeden produkt z kolekcji House of Rym. Zobaczcie same! Ta porcelana zachwyca wzorami i kolorami. Cudnie rozpogodzi każdy zimowy dzień.

15. Okulary, Ray Ban

805289602057_shad_fr

Klasyk. Modne już od kilku sezonów, niezastąpione „aviatorki”. Ja wybrałam złote z zielonymi szkłami. Uwielbiam też złoto brązowe. A Wy, który model wybieracie?

Ufff… Dobrnęłyśmy do końca. Mam nadzieję, że Was zainspirowałam.

A Wy już wybrałyście swoje prezenty? 

Buziaki!

Ew.

sania_pell006

Inspiracje fotograficzne: Sania Pell

Podczas poszukiwania świątecznych inspiracji natknęłam się na przepiękne fotografie angielskiej artystki, Sanii Pell. Sania jest freelancerką, zajmuje się projektowaniem wnętrz, projektowaniem tkanin oraz fotografią. Oprócz tego od 14 lat współpracuje z Elle Decoration, wydała dwa bestsellery – Homemade Home i The Homemade Home for Children, bierze udział w niezliczonych projektach, a wszystko to opisuje na swoim blogu.

Zobaczcie sami jej piękne fotografie. Ja się zakochałam!

sania_pell001

sania_pell002

sania_pell003

sania_pell004

sania_pell006

sania_pell009

sania_pell008

sania_pell007

sania_pell005

sania_pell012

sania_pell013

sania_pell014

sania_pell010

saniapell, sania, pell, photography, fotografia, intrior design, designer, elle decoration, homemade home, homemade, home, mustinspire

sania_pell016

Poniżej możecie obejrzeć również krótkie video, reklamujące książkę Sanii Pell:

Dla mnie Sania stała się przede wszystkim inspiracją fotograficzną, mimo że jej projekty wnętrz również wzbudzają moje duże zainteresowanie.

A co Wam najbardziej spodobało się w pracach Sanii? A może w ogóle nie interesuje Was taki styl? Czekam na Wasze opinie w komentarzach!

Swieta001

Skandynawskie święta – dekoracyjne inspiracje

Witam! Uff… wreszcie mam chwilę, aby cokolwiek napisać. Koniec listopada przyniósł mi dużo nagłych zmian. Spontaniczna przeprowadzka, poszukiwanie nowego mieszkania i pracy.

Dopiero teraz powoli wszystko wraca do normy.

A święta coraz bliżej!

Jak spędzacie te ostatnie dwa tygodnie przed Wigilią? Biegacie po sklepach w poszukiwaniu prezentów, pieczecie pierniczki, a może dekorujecie domy?

Ja od paru dni przekopuję Internet w poszukiwaniu inspiracji, jak udekorować mój dom. W związku z tym, że przeważają u mnie szarości i drewno, postanowiłam pozostać w tych odcieniach, dodając odrobinę bieli i złota.

Poniżej przedstawiam parę inspiracji zaczerpniętych z Pinteresta:

Swieta007

Swieta001

Swieta009

Po więcej inspiracji zapraszam na moją świąteczną tablicę na Pinterest.

A jak Wy udekorujecie swoje domy? Czekam na Wasze komentarze. 

Pozdrawiam.

fvD9myEgRued3zLne2GS__DSC0033-1

Pomysł na prezent: książki o modzie i urodzie

fvD9myEgRued3zLne2GS__DSC0033-1

Koniec listopada coraz częściej kojarzy nam się z rozpoczęciem przedświątecznej gorączki. Ulice, sklepy i centra handlowe zachwycają pięknymi ozdobami, kolędy i piosenki świąteczne wprowadzają w przyjemny nastrój, a kupowanie prezentów … w coraz większy stres. Każdego roku głowimy się jak sprawić przyjemność rodzinie i przyjaciołom. I mimo że postanawiamy sobie, że tym razem zaczniemy poszukiwania dużo wcześniej, to i tak zostawiamy to na ostatnią chwilę. Aby ułatwić Wam to zadanie, większość blogerek i blogerów postanowiło stworzyć listy propozycji prezentowych. Ja również chciałabym podzielić się z Wami moimi pomysłami. A żeby pozostać jeszcze trochę w tematyce książkowej to poniżej przedstawiam Wam listę książek o modzie i urodzie, które można wykorzystać, jako prezent dla miłośniczek i miłośników mody i trendów. Polecam serdecznie.

Katarzyna Tusk „Elementarz stylu”

elementarz-stylu-b-iext30276009

O tej książce na pewno jeszcze wspomnę. Idealna szczególnie dla fanek bloga Make life Easier. Lekka i przyjemna. Nie znajdziemy w niej zbyt wiele merytorycznej wiedzy, jednak już samo wydanie książki i piękne zdjęcia sprawiają przyjemność podczas czytania.

Joanna Glogaza „Slow fashion. Modowa rewolucja.”

slow-fashion-modowa-rewolucja-b-iext30417331

O książce Asi wspominałam już w poprzednim poście. Polecam ją wszystkim tym, którzy chcą uporządkować swoją garderobę i odnaleźć własny styl.

Emilie Albertini, Anne Humbert „Bądź chic! Tajemnice kobiecej garderoby”

 

badz-chic-tajemnice-kobiecej-garderoby-b-iext30509960

Książki jeszcze nie czytałam, jednak znajduje się ona wysoko na mojej liście must read. Możemy znaleźć w niej nie tylko rady dotyczące doboru garderoby czy pielęgnacji ubrań, ale także krótkie anegdoty dotyczące różnych części garderoby. Dzięki temu możemy w łatwy sposób poznać trochę historii mody.

Garance Dore „Love, style, life”

love-style-life-b-iext29824283

Książka podbija listy popularności na całym świecie. I nic dziwnego. Przez większość długo wyczekiwana publikacja jednej z najbardziej znanych światowych blogerek nareszcie dostępna jest w Polsce. Numer jeden na mojej liście książek do kupienia!

Ewa Grzelakowska-Kostoglu „Red Lipstick Monster. Tajniki makijażu”

red-lipstick-monster-tajniki-makijazu-b-iext30262862

Ewa ma ogromną wiedzę dotyczącą wizażu, co możemy zaobserwować przede wszystkim na jej kanale na YouTube. Książka jest podsumowaniem najważniejszych wiadomości niezbędnych do wykonania dobrego makijażu. Paręset stron czystej wiedzy! Idealna dla osób, które o makijażu chcą wiedzieć więcej.

Karolina Gliniecka „Charlize Mystery. (Nie) mam się w co ubrać”

charlize-mystery-nie-mam-sie-w-co-ubrac-b-iext27218813

Wprawdzie książka została wydana już rok temu, ale dopiero teraz ją odkryłam. Książka Karoliny może kojarzyć się z książkami Joanny Glogazy i Kasi Tusk, jednak możemy w niej znaleźć również rozdział, którego bardzo brakowało mi we wcześniejszych pozycjach – mianowicie szczegółowy opis najlepszych tkanin. Dlatego również tę książkę warto dodać do listy zakupów.

Anne Berest, Audrey Diwan, Caroline de Maigret, Sophie Mas „Bądź Paryżanką. Gdziekolwiek jesteś”

Pierwszy raz sbadz-paryzanka-gdziekolwiek-jestes-b-iext26350604

potkałam się z tą książką właśnie w Paryżu (i przyznam szczerze, że francuskie wydanie dużo bardziej przypadło mi do gustu). Książka opowiada trochę o modzie, a trochę o stylu i zachowaniu Francuzek. Napisana lekkim językiem, idealna, jako lektura na długie zimowe wieczory.


Klaudyna Hebda „Ziołowy zakątek. Kosmetyki, które zrobisz w domu”

Książka dziolowy-zakatek-kosmetyki-ktore-zrobisz-w-domu-b-iext25060680

la wszystkich fanów kosmetyki naturalnej. Karolina w swojej publikacji zebrała niezliczoną ilość przepisów i praktycznych rad na temat produkcji kosmetyków. A wszystko opatrzone pięknymi zdjęciami. Już nie trzeba przekopywać Internetu w celu znalezienia niezbędnych informacji. Dla mnie to strzał w dziesiątkę!

I jeszcze dwie propozycje dla tych, którzy chcieliby poznać trochę historii polskiej mody:

Aleksandra Boćkowska „To nie są moje wielbłądy. O modzie w PRL”

to-nie-sa-moje-wielblady-o-modzie-w-prl-b-iext28133583

Karolina Sulej „Modni. Od Arkadiusa do Zienia”

modni-od-arkadiusa-do-zienia-b-iext30438442

Mam nadzieję, że wybierzecie coś z wymienionych przeze mnie propozycji. A jakie są Wasze propozycje na książkowe prezenty?  Czekam na Wasze komentarze !