Hydrolaty – Co to jest hydrolat? Jak stosować hydrolat? Hydrolat różany – właściwości

W tym pędzącym, jak szalony świecie pełnym sztucznych produktów i półproduktów coraz częściej mamy ochotę sięgać po środki naturalne i ekologiczne. Dotyczy to również kosmetyków. Już od jakiegoś czasu staram się wyszukiwać naturalne, jedno lub kilku składnikowe zamienniki drogeryjnych produktów.

Jednym z moich odkryć jest Hydrolat Różany marki Ministerstwo Dobrego Mydła (o którym pisałam już tutaj). Choć mam już go paru miesięcy, to długo stał na półce i czekał na swój moment. O hydrolatach nie wiedziałam wtedy prawie nic, a zakupiłam go zwiedziona przez ciekawość i skuszona pięknym minimalistycznym opakowaniem.

hydrolat rozany

Całkiem niedawno przyszła pora na mój hydrolat. Zaczęłam go stosować przede wszystkim, jako tonik głównie wtedy, kiedy widziałam, że moja skóra potrzebuje szybkiej regeneracji – zraszałam nim oczyszczoną twarz, a nadmiar wody kwiatowej ściągałam wacikiem. Efekt? Skóra stała się bardziej nawilżona, a jej koloryt ujednolicony.

Jednak po kolei…

Hydrolat – co to takiego?

Hydrolat inaczej zwany wodą kwiatową jest produktem ubocznym powstałym przy pozyskiwaniu ojeków eterycznych w procesie destylacji. Proces destylacji to pozyskiwanie olejków z różnych części roślin przy użyciu pary wodnej. W jego składzie znajdziemy więc wodę oraz niewielką ilość olejku eterycznego.
Dlaczego hydrolaty stały się takie popularne?

5 powodów, dlaczego warto stosować hydrolaty

  1. Hydrolaty moją mnóstwo właściwości pielęgnacyjnych – mogą odświeżać, nawilżać, odżywiać, łagodzić, zwalczać stany zapalne itp.
  2. Poziom pH hydrolatu jest zbliżony do pH naszej skóry, więc na pewno nam nie zagrozi i nie podrażni
  3. Hydrolaty zawierają dużo mniejsze stężenie olejków eterycznych, dlatego bez rozcieńczenia możemy je stosować bezpośrednio na twarz
  4. Hydrolaty są delikatne i nie zawierają w swoim składzie żadnych groźnych składników, dlatego mogą być stosowane do każdego rodzaju cery, bez ryzyka alergii
  5. Hydrolaty są kosmetykami wszechstronnymi – ten sam kosmetyk możemy stosować na twarz, włosy, a nawet przy tworzeniu domowych kosmetyków

hydrolat rozany

 

7 najważniejszych zastosowań hydrolatów

  1. Jako tonik do twarzy – ja swoim hydrolatem różanym spryskuję twarz, a następnie nadmiar wody ściągam wacikiem. Można też przetrzeć twarz nawilżonym wacikiem
  2. Jako mgiełka do twarzy – dla orzeźwienia lub utrwalenia makijażu – może zastąpić wodę termalną w upalne dni!
  3. Jako płyn do demakijażu – dla osób o bardzo wrażliwej skórze, która nie toleruje innych środków do demakijażu. Uwaga: niestety, hydrolat nie poradzi sobie z trwałym makijażem – w tym wypadku musimy zastosować coś mocniejszego
  4. Jako okład na zmniejszenie opuchlizny pod oczami – wystarczy nawilżyć waciki hydrolatem i pozostawić na jakiś czas pod oczami
  5. Jako mgiełka do włosów – dla odświeżenia i nawilżenia włosów, tak, aby uchronić je przed utratą wilgoci. Przyda się zwłaszcza wtedy, gdy nasze włosy narażone są na gwałtowne zmiany warunków atmosferycznych
  6. Jako baza wodna do domowych kosmetyków – niestety nie mam jeszcze zbyt dużego doświadczenia w tworzeniu kosmetyków, dlatego nie mogę Wam powiedzieć nic więcej na ten temat, jednak wiem, że jest to dość częste zastosowanie hydrolatów
  7. Do zwilżenia pędzli do makijażu – dzięki zwilżeniu pędzli do makijażu możemy dużo łatwiej rozprowadzić produkty na skórze – od jakiegoś czasu zaczęłam używać hydrolatu zamiast zwykłej wody – efekt podobny, a przy okazji możemy zrobić coś dobrego dla naszej cery

Hydrolat różany

Tak, jak wspomniałam na początku, jako pierwszy do przetestowania wybrałam hydrolat różany. Od zawsze miałam problemy z zaczerwieniami i pękającymi naczynkami, więc mój wybór był automatyczny.

hydrolat

Dlaczego? Dlatego, że hydrolat różany, zwany wodą różaną jest dobry do wszystkich rodzajów cery, a zwłaszcza naczynkowej, suchej, podrażnionej, wrażliwej i dojrzałej. Delikatnie nawilża i odświeża. Dodatkowo róża ma właściwości kojące, dlatego hydrolat różany idealnie łagodzi podrażnienia i koi zmęczone oczy. A stosowany rano pobudza i nawilża „zaspaną” cerę.

* * *

Mimo, że woda różana idealnie sprawdza się przy moim typie cery, to mam ogromną ochotę wypróbowania innego hydrolatu. Polecicie mi jakiś?
Jakie hydrolaty stosujecie? Do czego? A może znacie inne zastosowania hydrolatu, niż te, które wymieniłam powyżej? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Buziaki!
xxx

Pomysły na prezenty kosmetyczne

Czy wiecie, że do Świąt pozostało już tylko 8 dni? Nawet nie zauważymy, kiedy to zleci! Dlatego dzisiaj prezentuję Wam krótki post, w którym znajdziecie pomysły na prezenty kosmetyczne:

prezenty kosmetyczne

  1. Perfumy Chanel – Coco Mademoiselle – pisałam o nich już tutaj
  2. Maska Origins – Drink Up Intensive – tutaj znajdziecie cały post na temat tej maski
  3. Żel pod prysznic KORRES – mango? słodkie migdały i świeże wiśnie? a może gruszka i bergamotka? Ciężko jest się zdecydować na jeden zapach.
  4. Szminka Dior – Rouge Dior – tegoroczny hit dostępny aż w 36 kolorach!
  5. Krem do rąk l’Occitane – Masło Shea – niezbędnik w każdej kosmetyczce (nie tylko tej kobiecej). Tutaj w wersji limitowanej Burkina Faso Blue
  6. Rozświetlający puder w kulkach Guerlain – Meteorites – marzenie wielu kobiet, dostępny również w wersji prasowanej (bezpieczniejszy dla osób, które boją się, że kulki się szybko wysypią)
  7. Zestaw startowy do hybryd Neo Nail – nie mogłam uwierzyć, że robienie manicure hybrydowego może być takie proste
  8. Maska Tonymoly – Panda’s Dream White Sleeping Pack – maska słynnej koreańskiej marki w uroczym pudełeczku w kształcie głowy pandy
  9. Zestaw Jimmy Choo – Illicit – uwielbiam te perfumy! A teraz dostępne są również w zestawie z mleczkiem do ciała
  10. Zestaw masek Dr.Jart+ – The Book of Mask – zestaw ośmiu koreańskich masek niezbędnych do całkowitej regeneracji skóry
  11. Kiehl’s – Creamy Eye Treatment with Avocado – naturalny krem pod oczy z awokado – bestseller marki Kiehl’s
  12. Kiehl’s – Midnight Recovery Concentrate – pielęgnacyjny koncentrat na noc – kolejny bestseller tej marki. Idealnie nawilża i odżywia cerę
  13. Foreo – Luna mini 2 – szczoteczka soniczna do twarzy – tegoroczny hit urodowy. Podobno rezultaty są porównywalne z wizytą w salonie kosmetycznym!
  14. Origins – Rituali Tea – maska typu DIY – wystarczy wymieszać proszek z wodą i możemy cieszyć się herbacianą maską rewitalizującą. Świetny pomysł na wieczór SPA!

A Wy? Macie jakieś inne pomysły na prezenty kosmetyczne dla kobiet? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Buziaki!

xxx

Maska Origins – Drink Up Intensive. Opinie.

Markę Origins zauważyłam już jakiś czas temu przekopując półki Sephory w poszukiwaniu ciekawych nowości kosmetycznych. Jestem wielką fanką naturalnych kosmetyków, więc od razu rzuciły mi się w oczy tubki w ciepłych, naturalnych kolorach, z drzewami w logo i „naturalną” nazwą. Jednak nie znając marki, nie chciałam wydawać tak dużej kwoty na maskę, o której działaniu nic nie słyszałam.

Chwilę później o Origins zaczęło być coraz głośniej. A to za sprawą otwarcia pierwszych sklepów firmowych w Polsce i o mianowaniu Martyny Wojciechowskiej ambasadorką marki. Przeczytałam sporo pozytywnych opinii o produktach marki, aż w końcu zdecydowałam się wypróbować jedną z ich bestsellerowych masek.

Ale po kolei…

Początki marki Origins

Marka Origins powstała w 1990 roku w Stanach Zjednoczonych.  W 1991 roku powstał jej pierwszy sklep stacjonarny w Stanach oraz pierwszy zagraniczny punkt sprzedaży w Danii. 10 lat później marka opanowała już 15 krajów na całym świecie, otwierając w nich aż 40 sklepów. W ubiegłym roku Origins obchodził swoje 25 urodziny i nadal nie przestaje się rozrastać i podbijać nowe kraje – to dlatego obecnie możemy zauważyć na naszym rynku coraz więcej produktów Origins – rok 2015 minął pod znakiem rozwoju marki na dwóch nowych rynkach – w Polsce i na Filipinach.

origins logo

fot. Origins Polska

Założycielem Origins jest William F. Lauder, czyli… główny dowodzący marki Estee Lauder! (swoją drogą, po usłyszeniu tej inforamcji, byłam już w 100% pewna, że przetesuję jej produkty!). Logo marki przedstawia dwa drzewa, oznaczające yin & yang – wizualne oodzwierciedlenie filozofii marki:

Powered by Nature. Powered by Science.

Origins w Polsce

Po 25 latach istnienia marki, Origins zawitała do naszego kraju. Pierwszy stacjonarny sklep możemy spotkać oczywiście w Warszawie – w Galerii Mokotów, ale również sklepy Origins znajdziemy w Łodzi i w Poznaniu. Produkty marki znajdziemy również w drogeriach Sephory.

origins sklep

fot. Origins Polska

Martyna Wojciechowska ambasadorką marki Origins

W październiku tego roku znana prezenterka telewizyjna oraz podróżniczka Martyna Wojciechowska została ambasadorką marki Origins.

origins martyna

fot. Origins Polska

Obejrzyjcie wypowiedź Martyny na ten temat tutaj

„Ja jestem ważna, Ty jesteś ważna. Kobiety są ważne. Jesteśmy siłą. Kiedy lepiej zadbamy o siebie, będziemy też w stanie lepiej zadbać o innych”

Origins naturalnie…

Produkty Origins są wyprodukowane z naturalnych, certyfikowanych składników i ze 100% naturalnych olejków eterycznych. Nie znajdziemy w nich parabenów, ftalatów, glikolu propylenowego, olejów mineralnych, PABA, petroleum, DEA oraz składników pochodzenia zwierzęcego. Dodatkowo produkcja kosmetyków Origins odbywa się przy użyciu energii odnawialnej oraz energii wiatrowej.

W Północnej Ameryce Origins rozpoczął program recyclingu opakowań kosmetycznych dowolnych marek – nie tylko swoich własnych. Każdego dnia możemy przynieść do punktu Origins dowolną ilość pustych opakowań po kosmetykach, a firma odda je do recyclingu.

Dodatkowo, kartonowe opakowania Origins stworzone są w 80% w certyfikowanych kartonów, a w 50% z poużytkowej makulatury. A wszystko stworzone oczywiście przy użyciu odnawialnej energii wodnej lub wiatrowej.

Na koniec warto wspomnieć, że od 2009 roku Origins rozpoczął akcję sadzenia drzew w krajach na całym świecie. Dotychczas firma, w porozumieniu z American Forests’ Global ReLeaf zasadziła ponad 500 000 drzew na całym świecie. Całkiem nieźle, prawda?

Maska intensywnie nawilżająca Drink Up Intensive

Już od pierwszej chwili maska Drink Up Intensive wzbudziła moje zainteresowanie dzięki swojemu pięknemu morelowemu zapachowi z nutą awokado. Jej konsystencja jest lekka i delikatna i wcale nie przypomina konsystencji maski czy ciężkiego kremu na noc. Tak naprawdę po nałożeniu jej przed snem nie jest ona wcale widoczna ani odczuwalna – oprócz przyjemnego owocowego zapachu, który  unosi się w powietrzu i otula nas do snu 😉 Dlatego nie musimy się obawiać, że ubrudzimy pościel lub że będziemy „straszyć” białą maską podczas snu.

o01

Maska faktycznie ma odczuwalne działanie nawilżające, po przebudzeniu moja skóra nie jest szorstka ani ściągnięta, za to jest bardzo gładka w dotyku. Najczęściej stosuję maskę, kiedy zauważam, że mam na twarzy lekkie niedoskonałości w postaci strupków czy suchych skórek. Efekt? Następnego dnia całkowicie zapominam o problemie :)

o04

Osobiście, polecam tę maskę dla osób, które mają problemy z suchą skórą lub dla tych, które po prostu pragną zadbać o regularne intensywne nawilżenie i „orzeźwienie” cery. Naprawdę warto!

Na stronie producenta możemy przeczytać:

„Mając wrażliwą skórę, nałóż tę ultra bogatą w składniki maseczkę nawilżającą na noc. Olejki z awokado i pestek moreli głęboko i błyskawicznie rozprowadzą po spragnionej nawilżenia skórze zgromadzone rezerwy substancji nawilżających oraz pomogą zbudować zapasy na jutro. Wodorosty z morza japońskiego pomagają naprawić barierę ochronną skóry zapobiegając odwodnieniu w przyszłości i oznakom przedwczesnego starzenia.

Skóra budzi się odprężona, odświeżona i jędrniejsza.”

Jak używać?

Maska przeznaczona jest dla skóry suchej i mieszanej, a jej składnikiem aktywnym są pestki moreli. Należy ją stosować dwa razy w tygodniu lub częściej w razie potrzeby nakładając ją na twarz zamiast kremu i pozostawiając na całą noc. Podczas porannej pielęgnacji wystarczy spłukać maskę chłodną wodą.

Możemy też nałożyć maskę podczas kąpieli/prysznica (kiedy nasze pory są rozszerzone) i pozwolić jej działać cuda :) Po kąpieli oczywiście zmywamy maskę tonikiem oczyszczającym lub wodą.

o05

Przy stosowaniu maski dwa razy w tygodniu, opakowanie 100ml powinno starczyć na około 2 miesiące. Ja swoją kupiłam pod koniec września i jeszcze nie zauważyłam jej ubytku, więc możliwe, że wystarczy mi na jeszcze dłużej niż przewidziane 2 miesiące.

Maskę możemy kupić również w mniejszej pojemności (50ml) oraz wersje do jednorazowej aplikacji. Jednak największa tubka 100ml jest moim zdaniem najbardziej opłacalna.

Pestki moreli – aktywny składnik maski Drink Up Intensive

Morele sięgają aż do 3000 lat wstecz do starożytnej Armenii, gdzie były cenione za ich właściwości lecznicze. Po przewiezieniu owoców do Grecji, według mitologii greckiej były one głównym składnikiem nektaru bogów Olimpu.

o02

Olej z pestek moreli jest bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe, takie jak kwas oleinowy i linolowy oraz w witaminy A i E. Dlatego olej z pestek moreli jest super ochronny, odżywczy i kojący. A do tego wchłania się całkowicie, dzięki czemu nie pozostawia na skórze tłustej powłoki.

***

A Wy co sądzicie o Origins i jej produktach? Znacie inne maski tej marki? A może używanie innych masek, które nie zamieniłybyście na żadne inne? Czekam na Wasze komentarze!

Buziaki!

xxx

Nowości kosmetyczne miesiąca – Październik

Zanim się obejrzałam, a już prawie minęła pierwsza połowa listopada! Najwyższy więc czas na podsumowanie października! Zobaczcie co nowego pojawiło się w mojej kosmetyczce w ubiegłym miesiącu!

 

Perfumy COCO MADEMOISELLE – CHANEL

nowosci kosmetyczne

Kiedy pierwszy raz poczułam zapach Chanel Coco Mademoiselle, miałam mieszane uczucia. Wierna J’ADORE Dior nie dopuszczałam do swoich myśli, że mogę go zastąpić innym zapachem. Jednak, po pierwszej aplikacji próbki otrzymanej podczas zakupów w Sephorze, nie mogłam przestać o nim myśleć. Długo utrzymujący się zapach na moim nadgarstku przypominał o sobie przy każdym ruchu ręki.

Zapach intensywny, typowy dla zapachów CHANEL, tym razem świeży i orientalny.

„Dla nowoczesnej kobiety, której zmysłowość i sukces uzupełniają się.”

  • Nuty głowy: sycylijska pomarańcza, kalabryjska bergamota.
  • Nuty serca: róża, orientalny jaśmin.
  • Baza: indonezyjska paczula, haitańska wetyweria, wanilia z Réunion, białe piżmo.

Puder prasowany Yves Saint Laurent – Poudre Compact Radiance

04

Przyznam się, że był to zakup całkowicie spontaniczny (ah, te promocje w Sephorze…). Już od paru lat jestem wielką fanką produktów do makijażu Estee Lauder, więc nigdy nie interesowałam się marką YSL (oprócz klasyku francuskiego makijażu – korektora YSL – Touche Eclat, oczywiście). Jednak, kiedy podczas poszukiwań pudru prasowanego nie znalazłam odpowiedniego na półkach Estee Lauder, a Chanel – Les Beiges Poudre Belle Mine Naturelle , w którego zgrabnym kremowym pudełeczku zakochałam się od pierwszego wejrzenia (tak, opakowanie kosmetyków jest dla mnie bardzo bardzo ważne!), był dla mnie za ciemny, polecono mi puder Yves Saint Laurent. Szybko, naprawdę bardzo spontanicznie, zdecydowałam się go wypróbować. Podczas powrotu do domu biłam się z myślami, czy aby na pewno były to dobrze wydane pieniądze. Aż do następnego poranka, kiedy to moje wszelkie obawy zniknęły, kiedy użyłam go przy porannym makijażu. Zakochałam się! Niezwykle delikatny, na pierwszy rzut oka niewidoczny, idealnie wykańcza makijaż, sprawiając, że twarz staje się jeszcze bardziej promienna, a makijaż wygładzony. Na pewno napiszę o nim osobny post.

Clarins – Eclat du Jour

06

Na początku października miałam urodziny, więc był to dla mnie miesiąc pełen kosmetycznych (i nie tylko) prezentów. Jednym z nich był zestaw kosmetyków pielęgnacyjnych Clarins – Eclat du Jour. Zestaw zawierał trzy produkty – pełnowymiarowy krem do twarzy na dzień oraz dwa miniprodukty: żel do twarzy i tonik. A to wszystko w uroczej białej kosmetyczce. Od razu chciałam wypróbować nowości, więc „na chwilę” odstawiłam mój dotychczasowy krem i żel oczyszczający. I ta „chwila” trwa nadal. Na razie nie mam zamiaru powracać do moich wcześniejszych kosmetyków.

Nigdy nie spotkałam się z tak lekkim i delikatnym kremem do twarzy, który wchłania się błyskawicznie i pozostawia twarz idealnie miękką i gotową do nałożenia makijażu. Podobnie żel oczyszczający – jest delikatny i nie podrażnia, nie poczułam w nim też nawet odrobiny alkoholu. Jedynie niestety tonik mi nie do końca podpasował. Moja cera jest bardzo wrażliwa i skłonna do uczuleń, więc nawet tak delikatny tonik był dla mnie za mocny (jednak znalazłam już swój ideał! Ale o tym w innym poście ;)).

Maska Origins Drink Up Intensive

nowosci kosmetyczne

O marce Origins jest coraz głośniej na polskim rynku. A to przede wszystkim za sprawą Martyny Wojciechowskiej, która została ambasadorką tej „podróżniczej” marki kosmetycznej. Ja odkryłam markę już jakiś czas temu w Sephorze. Jednak, w związku z tym, że nie stosowałam wtedy innych masek, prócz tych z Tołpy (które nadal bardzo polecam!), trochę bolała mnie myśl o wydaniu tak dużej kwoty na tubkę maski. Jednak po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii na temat produktów coraz częściej myślałam o jej wypróbowaniu.

Decyzja została podjęta, kiedy podczas pobytu w Łodzi odkryłam, że otworzono tam nowy sklep Origins (drugi w Polsce)! Pozytywnie zaskoczona od razu tam pobiegłam  zapominając o wszystkich argumentach, które wcześniej powstrzymywały mnie przed zakupem. Do tego, obsługa w sklepie była idealna (Origins, gratuluję Sprzedawcy i gratuluję szkoleń. Sama chętnie bym w takich uczestniczyła :P) – wytłumaczono mi działanie każdego z kosmetyków i jego składników, a także opowiedziano o filozofii marki. Do tego to indywidualne podejście do klienta i pomoc w doborze kosmetyku. Super!

Zdecydowałam się na bestseller marki – zieloną nawilżającą maskę na noc – Origins Drink Up Intensive. I… nie napiszę o niej nic więcej – dowiecie się więcej w kolejnym poście 😉

Ministerstwo Dobrego Mydła – Hydrolat różany

nowosci kosmetyczne

Hydrolat różany marki Ministerstwo Dobrego Mydła wypatrzyłam już dawno temu, jednak nigdy nie mogłam się zebrać, żeby go zamówić. Wreszcie postanowiłam go wypróbować. Hydrolat dostępny jest w szklanej 50ml buteleczce z wygodnym atomizerem ułatwiającym aplikację. Tak, jak wspomniałam, mam bardzo wrażliwą skórę, więc hydrolat stosuję za każdym razem, kiedy poczuję pieczenie skóry, na przykład po zastosowaniu nieodpowiedniego kosmetyku lub przy innym podrażnieniu. Działa idealnie. Skóra szybko zostaje „wyleczona”, a obrzęki (również te wokół oczu) szybko znikają. Polecam!

***

Jak Wam się podobają kosmetyki, które wybrałam do październikowego podsumowania? Używacie któregoś z nich? A może polecicie jakieś inne kosmetyki?

Piszcie śmiało w komentarzach i czekajcie na kolejne posty, w których dokładnie opiszę niektóre z nowości!

Buziaki!

xxx

prezenty

15 pomysłów na kobiece prezenty

Dokładnie za sześć będziemy zasiadać do wigilijnego stołu. Zapewne większość z Was ma już udekorowane domy, kupione prezenty i upieczone pierniczki… A może nie? Jeśli chodzi o mnie, to, mimo że wyrabiam się dużo lepiej niż we wcześniejszych latach, to nadal potrzebowałabym przesunąć datę Świąt przynajmniej o tydzień, żeby ze wszystkim zdążyć bez problemu.

Sześć dni do Świąt oznacza również bieganie po sklepach (lub coraz częściej przekopywanie Internetu) w celu znalezienia brakujących prezentów. A czy podczas tego szaleńczego pościgu nie zapomniałyście o… Was samych? Pamiętajcie, że w Waszych oczach powinnyście być równie ważne co Wasi bliscy!

Poniżej przedstawiam Wam kobiecą listę prezentów. Mam nadzieję, że uda Wam się z niej wybrać coś dla siebie. Ja biorę wszystko!

prezenty

  1. Półkule kąpielowe, Ministerstwo Dobrego Mydła

156-unnamed-2

Jedno z moich najnowszych odkryć. Produkty wyglądają cudownie, nie wiem czy jest to zasługa fotografa czy samych produktów :) Choć wierzę, że chodzi tu o produkty. W ofercie sklepu znajduje się na razie jedynie sześć zapachów, jednak liczę, że sklep się wkrótce rozwinie! (na zdjęciu półkula nagietkowa, ale wybrałam ją przez przypadek, bo marzę o wypróbowaniu wszystkich zapachów).

2. Masło Shea, Ministerstwo Dobrego Mydła

190-shea

Masło Shea z tego samego sklepu. Niezbędnik w każdej łazience. Jest głównym składnikiem wielu kosmetyków. Ale można go użyć również „indywidualnie”. Intensywnie nawilża, jest w stu procentach naturalny (Ja na przykład wykorzystuję go jako pomadkę nawilżającą do ust). I jeszcze do tego ma świetne minimalistyczne opakowanie!

3. Perfumy Dior J’adore, Sephora

6205536339941110249

Mój ukochany zapach! I jeden z klasyków perfum. Niezwykle delikatna kwiatowa kompozycja, elegancki, a jednocześnie bardzo długotrwały. W wersji podstawowej idealny na dzień, w wersjach bardziej intensywnych będzie pasował również do wieczorowej kreacji.

4. Zegarek Micheal Kors, Swiss

thumbnail

Uwielbiam zegarki Micheala Korsa. Co chwilę zachwyca mnie inny model. Ale niezmiennie chodzi o „męski” typ ze stalowym paskiem. W tym momencie idealne jest dla mnie różowe złoto. Czyż nie jest piękny?

5. Prostownica GHD, Hairhouse

ghd

Jest idealna! Nie będę opisywać technicznych szczegółów tej prostownicy, bo o tym możecie przeczytać na stronie sklepu. Powiem tylko, że rozgrzewa się w pół minuty, nie pali włosów. Dodatkowo nawet samo jej opakowanie zachwyca. Tutaj w wersji limitowanej, jednak mogę Was zapewnić, że „zwykła” wersja jest równie dobra.

6. Marmurowa deska, DecorOlka

szesciokatna-deska-marmurowa

Wyobraźcie sobie niedzielny zimny poranek. Nie macie ochoty wstawać z łóżka, marzycie jedynie o mocnej czarnej kawie pięknie podanej. Ta deska/taca może spełnić to marzenie. Prześliczna, o delikatnym wzorze. Marzenie każdej miłośniczki skandynawskiego wzornictwa.

7. Zestaw kosmetyków Estee LauderDouglas 

el_sku_RC0F01_558x768_0

Ten tusz do rzęs wybrałam już dawno temu. Mimo bardzo dużej szczoteczki jest bardzo wygodny w aplikacji, bardzo pogrubia i wydłuża rzęsy. Jest idealny na każdą porę dnia i nocy.

Jeśli chodzi o kredkę, to osobiście miałam bardzo duży w problem w znalezieniu kredki, która utrzyma się na moich oczach dłużej niż godzinę. Kredka Estee Lauder była strzałem w dziesiątkę. No może w dziewiątkę. Do ideału brakuje jej jeszcze tylko troszeczkę.

W tym zestawie dodatkowo dostajemy kosmetyczkę i odżywkę do rzęs (nie jest biała, jak większość odżywek, tylko czarna, co jest jej dużym plusem).

Zestaw jest naprawdę wart polecenia. Sama maskara w cenie regularnej kosztuje 145 złotych, a kredka 90 złotych. Tutaj za cały zestaw (z odżywką i z kosmetyczką!) płacimy tylko 145 złotych!

8. Pędzel do podkładu, MAC

M45R01

Chyba nie muszę nikomu przedstawiać tych kultowych pędzli do makijażu. Są po prostu idealne! A przynajmniej tak słyszałam, bo niestety jeszcze nie udało mi się stać ich szczęśliwą posiadaczką. A szkoda!

9. Szklane pudełko, AgnethaHome

a74aadb15bd5af7a0198dc77c682e328

Agnetha jest osobą wybitną! Podobno każde swoje dzieło tworzy od początku do końca sama własnoręcznie. Wszystkie jej produkty są wykonane z największą precyzją, są piękne i ślicznie wyglądają w każdym wnętrzu. W prezencie na urodziny dostałam pudełko (zajrzyjcie na mój profil na Instagramie), jednak marzą mi się kolejne. Tak jak w przypadku pierwszej propozycji prezentowej, produkt wybrałam przypadkowo, bo nie ma rzeczy, która u Agnethy nie zachwyca. Zobaczcie same!

10. Dior J’adore, L’or Essence de Parfum, Douglas 

Dior-J_adore-L_or_Essence_de_Parfum

Kolejny produkt z gamy Dior „J’adore”. Najbardziej intensywna i najtrwalsza wersja perfum. Wystarczy kropla, żeby na długo podtrzymać podstawowy zapach „J’adore”. Cudne rozwiązanie!

11. Etui do Iphona Jean Paul Gaultier, Amazon

31yoA-FzdTL

Pierwszy raz to etui zobaczyłam na blogu Fashionelki. Niestety mimo długich poszukiwań, nie znalazłam odpowiednika na mojego Samsunga S5. Żałuję strasznie, ale polecam wszystkim posiadaczkom Iphone’a.

12. Krem do rąk, l’Occitane

P

Kolejny produkt z niezastąpionym masłem Shea. Intensywnie nawilżający (ale nie tłusty i nie klejący się) i bardzo wydajny (mam go już jakieś 2 czy 3 miesiące, a zużyłam może połowę). Tak jak samo masło shea, jest to niezbędnik w każdej łazience. A w wersji mini również idealny do damskiej torebki.

13. Hydrolat z Róży Damasceńskiej, Ministerstwo Dobrego Mydła

342-vsco-photo-4-2

Produkt do wszystkiego. Najlepiej będzie, jak przytoczę opis ze strony sklepu:

„Doskonale tonizuje, zmywa makijaż i odświeża zmęczoną cerę co sprawia, że w codziennej pielęgnacji idealnie zastępuje wodę z kranu. Łagodzi obrzęki wokół oczu. Doskonale nawilża, wykazuje działanie antyseptyczne, lekko napina skórę delikatnie wygładzając zmarszczki. Dba o skórę suchą, naczynkową.”

Zamawiam bez wahania!

14. Kubek House of Rym, DecorOlka 

kubek-tu-es-la-vague-czarny (1)

Idealny dodatek do marmurowej deski, o której pisałam w punkcie szóstym. Tak, jak już w przypadku kilku wcześniejszych propozycji, ciężko mi było wybrać tylko jeden produkt z kolekcji House of Rym. Zobaczcie same! Ta porcelana zachwyca wzorami i kolorami. Cudnie rozpogodzi każdy zimowy dzień.

15. Okulary, Ray Ban

805289602057_shad_fr

Klasyk. Modne już od kilku sezonów, niezastąpione „aviatorki”. Ja wybrałam złote z zielonymi szkłami. Uwielbiam też złoto brązowe. A Wy, który model wybieracie?

Ufff… Dobrnęłyśmy do końca. Mam nadzieję, że Was zainspirowałam.

A Wy już wybrałyście swoje prezenty? 

Buziaki!

Ew.

fvD9myEgRued3zLne2GS__DSC0033-1

Pomysł na prezent: książki o modzie i urodzie

fvD9myEgRued3zLne2GS__DSC0033-1

Koniec listopada coraz częściej kojarzy nam się z rozpoczęciem przedświątecznej gorączki. Ulice, sklepy i centra handlowe zachwycają pięknymi ozdobami, kolędy i piosenki świąteczne wprowadzają w przyjemny nastrój, a kupowanie prezentów … w coraz większy stres. Każdego roku głowimy się jak sprawić przyjemność rodzinie i przyjaciołom. I mimo że postanawiamy sobie, że tym razem zaczniemy poszukiwania dużo wcześniej, to i tak zostawiamy to na ostatnią chwilę. Aby ułatwić Wam to zadanie, większość blogerek i blogerów postanowiło stworzyć listy propozycji prezentowych. Ja również chciałabym podzielić się z Wami moimi pomysłami. A żeby pozostać jeszcze trochę w tematyce książkowej to poniżej przedstawiam Wam listę książek o modzie i urodzie, które można wykorzystać, jako prezent dla miłośniczek i miłośników mody i trendów. Polecam serdecznie.

Katarzyna Tusk „Elementarz stylu”

elementarz-stylu-b-iext30276009

O tej książce na pewno jeszcze wspomnę. Idealna szczególnie dla fanek bloga Make life Easier. Lekka i przyjemna. Nie znajdziemy w niej zbyt wiele merytorycznej wiedzy, jednak już samo wydanie książki i piękne zdjęcia sprawiają przyjemność podczas czytania.

Joanna Glogaza „Slow fashion. Modowa rewolucja.”

slow-fashion-modowa-rewolucja-b-iext30417331

O książce Asi wspominałam już w poprzednim poście. Polecam ją wszystkim tym, którzy chcą uporządkować swoją garderobę i odnaleźć własny styl.

Emilie Albertini, Anne Humbert „Bądź chic! Tajemnice kobiecej garderoby”

 

badz-chic-tajemnice-kobiecej-garderoby-b-iext30509960

Książki jeszcze nie czytałam, jednak znajduje się ona wysoko na mojej liście must read. Możemy znaleźć w niej nie tylko rady dotyczące doboru garderoby czy pielęgnacji ubrań, ale także krótkie anegdoty dotyczące różnych części garderoby. Dzięki temu możemy w łatwy sposób poznać trochę historii mody.

Garance Dore „Love, style, life”

love-style-life-b-iext29824283

Książka podbija listy popularności na całym świecie. I nic dziwnego. Przez większość długo wyczekiwana publikacja jednej z najbardziej znanych światowych blogerek nareszcie dostępna jest w Polsce. Numer jeden na mojej liście książek do kupienia!

Ewa Grzelakowska-Kostoglu „Red Lipstick Monster. Tajniki makijażu”

red-lipstick-monster-tajniki-makijazu-b-iext30262862

Ewa ma ogromną wiedzę dotyczącą wizażu, co możemy zaobserwować przede wszystkim na jej kanale na YouTube. Książka jest podsumowaniem najważniejszych wiadomości niezbędnych do wykonania dobrego makijażu. Paręset stron czystej wiedzy! Idealna dla osób, które o makijażu chcą wiedzieć więcej.

Karolina Gliniecka „Charlize Mystery. (Nie) mam się w co ubrać”

charlize-mystery-nie-mam-sie-w-co-ubrac-b-iext27218813

Wprawdzie książka została wydana już rok temu, ale dopiero teraz ją odkryłam. Książka Karoliny może kojarzyć się z książkami Joanny Glogazy i Kasi Tusk, jednak możemy w niej znaleźć również rozdział, którego bardzo brakowało mi we wcześniejszych pozycjach – mianowicie szczegółowy opis najlepszych tkanin. Dlatego również tę książkę warto dodać do listy zakupów.

Anne Berest, Audrey Diwan, Caroline de Maigret, Sophie Mas „Bądź Paryżanką. Gdziekolwiek jesteś”

Pierwszy raz sbadz-paryzanka-gdziekolwiek-jestes-b-iext26350604

potkałam się z tą książką właśnie w Paryżu (i przyznam szczerze, że francuskie wydanie dużo bardziej przypadło mi do gustu). Książka opowiada trochę o modzie, a trochę o stylu i zachowaniu Francuzek. Napisana lekkim językiem, idealna, jako lektura na długie zimowe wieczory.


Klaudyna Hebda „Ziołowy zakątek. Kosmetyki, które zrobisz w domu”

Książka dziolowy-zakatek-kosmetyki-ktore-zrobisz-w-domu-b-iext25060680

la wszystkich fanów kosmetyki naturalnej. Karolina w swojej publikacji zebrała niezliczoną ilość przepisów i praktycznych rad na temat produkcji kosmetyków. A wszystko opatrzone pięknymi zdjęciami. Już nie trzeba przekopywać Internetu w celu znalezienia niezbędnych informacji. Dla mnie to strzał w dziesiątkę!

I jeszcze dwie propozycje dla tych, którzy chcieliby poznać trochę historii polskiej mody:

Aleksandra Boćkowska „To nie są moje wielbłądy. O modzie w PRL”

to-nie-sa-moje-wielblady-o-modzie-w-prl-b-iext28133583

Karolina Sulej „Modni. Od Arkadiusa do Zienia”

modni-od-arkadiusa-do-zienia-b-iext30438442

Mam nadzieję, że wybierzecie coś z wymienionych przeze mnie propozycji. A jakie są Wasze propozycje na książkowe prezenty?  Czekam na Wasze komentarze !

Life-of-Pix-free-stock-photos-laptop-desktop-plant-cup-leeroy

Kosmetyczny zakupoholizm – czyli jak mieć jeszcze więcej.

Life-of-Pix-free-stock-photos-laptop-desktop-plant-cup-leeroy

Muszę się Wam do czegoś przyznać. Jestem kosmetyczną zakupoholiczką. Mimo, że doskonale opanowałam umiejętność oszczędzania na zakupach ubrań czy dodatków, na które wcześniej potrafiłam wydać naprawdę sporą sumę pieniędzy, to nadal nie mogę się powstrzymać, kiedy wchodzę do drogerii czy perfumerii. Czy tylko mnie tak bardzo kuszą piękne opakowania kremów czy żeli pod prysznic??

Oprócz tego jestem idealnym celem dla marketingowców. Reaguję na każde, nawet najmniejsze promocje, w których jest mi oferowany dodatkowy kosmetyk. Dziś znów skusiłam się na ofertę „przy zakupie jednego kremu, otrzymasz zestaw dodatkowych trzech”. Co z tego, że miniaturowej wielkości? I co z tego, że dwa tygodnie wcześniej kupiłam podobne?

Czy denerwuję się na siebie po kolejnych zakupach? Czy mam wyrzuty sumienia? Oczywiście, że nie. Przecież każda z nas lubi sobie czasem sprawić przyjemność i poczuć się trochę luksusowo.

A żeby przyjemność z zakupów była jeszcze większa, poniżej przedstawiam Wam kilka wskazówek:

  1. Śledźcie promocje w sklepach internetowych znanych marek – czasami można dostać w prezencie zestawy miniproduktów, których wartość równa się czasem 100 zł!
  2. Załóżcie karty w perfumeriach, zapiszcie się do newsletterów – często dostaję maile z naprawdę interesującymi promocjami
  3. Jeśli kupujecie przez internet, wybierzcie opcję zapakowania produktu jako prezent. Najczęściej opcja ta jest darmowa, a można dzięki temu zdobyć ładne ozdobne pudełka idealne do przechowywania drobiazgów. (i przyjemnie jest też dostać ślicznie zapakowany prezent, prawda?)

Oczywiście doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że promocje są po to, żeby przyciągnąć klientów i przekonać ich do zbędnego zakupu. Jednak jeśli mamy pewność, że będziemy używać zakupionych kosmetyków, to dlaczego nie sprawić sobie przyjemności?

A Wy? Macie jakieś swoje małe uzależnienia, które sprawiają Wam ogromną przyjemność? Czekam na Wasze komentarze!