Maska Origins – Drink Up Intensive. Opinie.

Markę Origins zauważyłam już jakiś czas temu przekopując półki Sephory w poszukiwaniu ciekawych nowości kosmetycznych. Jestem wielką fanką naturalnych kosmetyków, więc od razu rzuciły mi się w oczy tubki w ciepłych, naturalnych kolorach, z drzewami w logo i „naturalną” nazwą. Jednak nie znając marki, nie chciałam wydawać tak dużej kwoty na maskę, o której działaniu nic nie słyszałam.

Chwilę później o Origins zaczęło być coraz głośniej. A to za sprawą otwarcia pierwszych sklepów firmowych w Polsce i o mianowaniu Martyny Wojciechowskiej ambasadorką marki. Przeczytałam sporo pozytywnych opinii o produktach marki, aż w końcu zdecydowałam się wypróbować jedną z ich bestsellerowych masek.

Ale po kolei…

Początki marki Origins

Marka Origins powstała w 1990 roku w Stanach Zjednoczonych.  W 1991 roku powstał jej pierwszy sklep stacjonarny w Stanach oraz pierwszy zagraniczny punkt sprzedaży w Danii. 10 lat później marka opanowała już 15 krajów na całym świecie, otwierając w nich aż 40 sklepów. W ubiegłym roku Origins obchodził swoje 25 urodziny i nadal nie przestaje się rozrastać i podbijać nowe kraje – to dlatego obecnie możemy zauważyć na naszym rynku coraz więcej produktów Origins – rok 2015 minął pod znakiem rozwoju marki na dwóch nowych rynkach – w Polsce i na Filipinach.

origins logo

fot. Origins Polska

Założycielem Origins jest William F. Lauder, czyli… główny dowodzący marki Estee Lauder! (swoją drogą, po usłyszeniu tej inforamcji, byłam już w 100% pewna, że przetesuję jej produkty!). Logo marki przedstawia dwa drzewa, oznaczające yin & yang – wizualne oodzwierciedlenie filozofii marki:

Powered by Nature. Powered by Science.

Origins w Polsce

Po 25 latach istnienia marki, Origins zawitała do naszego kraju. Pierwszy stacjonarny sklep możemy spotkać oczywiście w Warszawie – w Galerii Mokotów, ale również sklepy Origins znajdziemy w Łodzi i w Poznaniu. Produkty marki znajdziemy również w drogeriach Sephory.

origins sklep

fot. Origins Polska

Martyna Wojciechowska ambasadorką marki Origins

W październiku tego roku znana prezenterka telewizyjna oraz podróżniczka Martyna Wojciechowska została ambasadorką marki Origins.

origins martyna

fot. Origins Polska

Obejrzyjcie wypowiedź Martyny na ten temat tutaj

„Ja jestem ważna, Ty jesteś ważna. Kobiety są ważne. Jesteśmy siłą. Kiedy lepiej zadbamy o siebie, będziemy też w stanie lepiej zadbać o innych”

Origins naturalnie…

Produkty Origins są wyprodukowane z naturalnych, certyfikowanych składników i ze 100% naturalnych olejków eterycznych. Nie znajdziemy w nich parabenów, ftalatów, glikolu propylenowego, olejów mineralnych, PABA, petroleum, DEA oraz składników pochodzenia zwierzęcego. Dodatkowo produkcja kosmetyków Origins odbywa się przy użyciu energii odnawialnej oraz energii wiatrowej.

W Północnej Ameryce Origins rozpoczął program recyclingu opakowań kosmetycznych dowolnych marek – nie tylko swoich własnych. Każdego dnia możemy przynieść do punktu Origins dowolną ilość pustych opakowań po kosmetykach, a firma odda je do recyclingu.

Dodatkowo, kartonowe opakowania Origins stworzone są w 80% w certyfikowanych kartonów, a w 50% z poużytkowej makulatury. A wszystko stworzone oczywiście przy użyciu odnawialnej energii wodnej lub wiatrowej.

Na koniec warto wspomnieć, że od 2009 roku Origins rozpoczął akcję sadzenia drzew w krajach na całym świecie. Dotychczas firma, w porozumieniu z American Forests’ Global ReLeaf zasadziła ponad 500 000 drzew na całym świecie. Całkiem nieźle, prawda?

Maska intensywnie nawilżająca Drink Up Intensive

Już od pierwszej chwili maska Drink Up Intensive wzbudziła moje zainteresowanie dzięki swojemu pięknemu morelowemu zapachowi z nutą awokado. Jej konsystencja jest lekka i delikatna i wcale nie przypomina konsystencji maski czy ciężkiego kremu na noc. Tak naprawdę po nałożeniu jej przed snem nie jest ona wcale widoczna ani odczuwalna – oprócz przyjemnego owocowego zapachu, który  unosi się w powietrzu i otula nas do snu 😉 Dlatego nie musimy się obawiać, że ubrudzimy pościel lub że będziemy „straszyć” białą maską podczas snu.

o01

Maska faktycznie ma odczuwalne działanie nawilżające, po przebudzeniu moja skóra nie jest szorstka ani ściągnięta, za to jest bardzo gładka w dotyku. Najczęściej stosuję maskę, kiedy zauważam, że mam na twarzy lekkie niedoskonałości w postaci strupków czy suchych skórek. Efekt? Następnego dnia całkowicie zapominam o problemie :)

o04

Osobiście, polecam tę maskę dla osób, które mają problemy z suchą skórą lub dla tych, które po prostu pragną zadbać o regularne intensywne nawilżenie i „orzeźwienie” cery. Naprawdę warto!

Na stronie producenta możemy przeczytać:

„Mając wrażliwą skórę, nałóż tę ultra bogatą w składniki maseczkę nawilżającą na noc. Olejki z awokado i pestek moreli głęboko i błyskawicznie rozprowadzą po spragnionej nawilżenia skórze zgromadzone rezerwy substancji nawilżających oraz pomogą zbudować zapasy na jutro. Wodorosty z morza japońskiego pomagają naprawić barierę ochronną skóry zapobiegając odwodnieniu w przyszłości i oznakom przedwczesnego starzenia.

Skóra budzi się odprężona, odświeżona i jędrniejsza.”

Jak używać?

Maska przeznaczona jest dla skóry suchej i mieszanej, a jej składnikiem aktywnym są pestki moreli. Należy ją stosować dwa razy w tygodniu lub częściej w razie potrzeby nakładając ją na twarz zamiast kremu i pozostawiając na całą noc. Podczas porannej pielęgnacji wystarczy spłukać maskę chłodną wodą.

Możemy też nałożyć maskę podczas kąpieli/prysznica (kiedy nasze pory są rozszerzone) i pozwolić jej działać cuda :) Po kąpieli oczywiście zmywamy maskę tonikiem oczyszczającym lub wodą.

o05

Przy stosowaniu maski dwa razy w tygodniu, opakowanie 100ml powinno starczyć na około 2 miesiące. Ja swoją kupiłam pod koniec września i jeszcze nie zauważyłam jej ubytku, więc możliwe, że wystarczy mi na jeszcze dłużej niż przewidziane 2 miesiące.

Maskę możemy kupić również w mniejszej pojemności (50ml) oraz wersje do jednorazowej aplikacji. Jednak największa tubka 100ml jest moim zdaniem najbardziej opłacalna.

Pestki moreli – aktywny składnik maski Drink Up Intensive

Morele sięgają aż do 3000 lat wstecz do starożytnej Armenii, gdzie były cenione za ich właściwości lecznicze. Po przewiezieniu owoców do Grecji, według mitologii greckiej były one głównym składnikiem nektaru bogów Olimpu.

o02

Olej z pestek moreli jest bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe, takie jak kwas oleinowy i linolowy oraz w witaminy A i E. Dlatego olej z pestek moreli jest super ochronny, odżywczy i kojący. A do tego wchłania się całkowicie, dzięki czemu nie pozostawia na skórze tłustej powłoki.

***

A Wy co sądzicie o Origins i jej produktach? Znacie inne maski tej marki? A może używanie innych masek, które nie zamieniłybyście na żadne inne? Czekam na Wasze komentarze!

Buziaki!

xxx



12 thoughts on “Maska Origins – Drink Up Intensive. Opinie.”

    • Polecam! Jeśli masz taką możliwość (mieszkasz w Warszawie lub w Łodzi) to zachęcam do udania się bezpośrednio do salonu Origins. Obsługa jest bezbłędna! Wczoraj zostałam obsłużona jednocześnie przez 3 bardzo dobrze wykwalifikowane osoby i mogłam zapytać o wszystko!

  • Uwielbiam, kiedy opakowania produktów są takie proste. Nie trzeba na nich dodawać żadnych brokatowych i świecących detali. Jestem osobą, którą skusiło same opakowanie. Muszę jeszcze przyjrzeć się dokładnie składzie produktów i jak będą tak samo proste, to na pewno zostanę kolejną fanką tej firmy <3

    • Rozumiem Cię doskonale! Ja też nie lubię produktów, których opakowania są takie „plastikowe”. I nie mówię tylko o materiale, z których zostały wykonane, ale też o design pudełka/buteleczki/tubki (dlatego rzadko też sięgam po produkty drogeryjne).
      Dodatkowo warto wspomnieć, że opakowania kosmetyków marki stworzone są z materiałów z recyclingu! (np. zapachowe świeczki z nowej kolekcji wyprodukowane są z butelek po winie!)

  • Cześć Ewa!!! Produkty Origins, przemknęły mi kiedyś na Instagramie, ale średnio się nimi zainteresowałam. Po Twojej recenzji jakość produktów brzmi bardzo interesująco. Cała polityka firmy i stosunek do przyrody bardzo odpowiada mojej ideologi „be eco”, ale nie wiem jak firma ustosukowała się do testów na zwierzętach. Wiesz może coś na ten temat ? Pozdrawiam Ola

    • Olu, wczoraj byłam w salonie Origins i podpytałam o ich stosunek do testów na zwierzętach. Otrzymałam inormację, że cała grupa Estee Lauder (czyli w tym Origins) nie przeprowadza testów na zwierzętach.

      Pozdrawiam Cię, Olu!

  • Origins to jedna z moich ulubionych marek. Używam w tym momencie kremu do twarzy i żelu peelingującego i obydwa uwielbiam. Chętnie wypróbuję także te maseczkę :)

    • Kremu do twarzy jeszcze nie poznałam! A którego żelu peelingującego używasz? Sprawdza się?

      Polecam maseczkę! Ja wczoraj dodałam do swojej kolekcji maskę herbacianą w nowej kolekcji <3 (tę, po której ma się zieloną twarz! :D) Śledź bloga, na pewno już wkrótce pojawi się o niej post!

      Całuję! :*

    • O ja też takie uwielbiam! Nigdy nie mogę znaleźć czasu np. na maseczki w płachcie, w których „nie możesz się ruszać” 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *