Handbag_PP_LS_Versus03-1024x589

Finell – geometryczne dodatki nie tylko we wnętrzach

Niedawno opisywałam heksagonalne płytki Patrycji Domańskiej, jednak nie mogłam zatrzymać się na tym jednym temacie dotyczącym geometrii w designie. Geometryczna moda, architektoniczna moda, moda origami… określeń jest dużo, a chodzi tutaj tylko o jedno: o ubrania i dodatki w geometrycznych kształtach. Choć czasami ciężko jest sobie wyobrazić, jak można swobodnie nosić takie kreacje, to udało mi się znaleźć również dużo przykładów, gdzie ubrania te wyglądają zachwycająco i do tego… wygodnie. Zajrzyjcie na moją tablicę na Pintereście:

geometric fashion

Podczas poszukiwań tych najciekawszych kształtów, natknęłam się na markę produkującą minimalistyczne torebki wpisujące się właśnie w ten trend origami. Co o nich sądzicie? Ja je pokochałam! 

Finell

Pierwszą z nich jest amerykańska marka założona w 2013 roku przez Rebeccę Finell. Firma projektuje i produkuje nie tylko torebki, ale także artykuły do wyposażenia wnętrz (na które również polecam zwrócić uwagę, bo są przepiękne!).

Kolekcja Finell zawiera torby w różnych rozmiarach, od tych największych, poprzez mniejsze – na ramię, aż po kopertówki oraz portfele i saszetki. Kolory? Firma ogranicza się do stonowanych barw, takich jak czarny, biały, szary czy kremowy, co jeszcze lepiej odzwierciedla ideę minimalizmu.

Finell

Finell

Finell

Finell

Finell

Finell

Finell

zdjęcia i video pochodzą z oficjalnej strony producenta 

Co sądzicie o tak minimalistycznych akcesoriach? Jak Wam się podobają? 

POLUB MUSTINSPIRE.PL NA FACEBOOKU

prezenty

15 pomysłów na kobiece prezenty

Dokładnie za sześć będziemy zasiadać do wigilijnego stołu. Zapewne większość z Was ma już udekorowane domy, kupione prezenty i upieczone pierniczki… A może nie? Jeśli chodzi o mnie, to, mimo że wyrabiam się dużo lepiej niż we wcześniejszych latach, to nadal potrzebowałabym przesunąć datę Świąt przynajmniej o tydzień, żeby ze wszystkim zdążyć bez problemu.

Sześć dni do Świąt oznacza również bieganie po sklepach (lub coraz częściej przekopywanie Internetu) w celu znalezienia brakujących prezentów. A czy podczas tego szaleńczego pościgu nie zapomniałyście o… Was samych? Pamiętajcie, że w Waszych oczach powinnyście być równie ważne co Wasi bliscy!

Poniżej przedstawiam Wam kobiecą listę prezentów. Mam nadzieję, że uda Wam się z niej wybrać coś dla siebie. Ja biorę wszystko!

prezenty

  1. Półkule kąpielowe, Ministerstwo Dobrego Mydła

156-unnamed-2

Jedno z moich najnowszych odkryć. Produkty wyglądają cudownie, nie wiem czy jest to zasługa fotografa czy samych produktów :) Choć wierzę, że chodzi tu o produkty. W ofercie sklepu znajduje się na razie jedynie sześć zapachów, jednak liczę, że sklep się wkrótce rozwinie! (na zdjęciu półkula nagietkowa, ale wybrałam ją przez przypadek, bo marzę o wypróbowaniu wszystkich zapachów).

2. Masło Shea, Ministerstwo Dobrego Mydła

190-shea

Masło Shea z tego samego sklepu. Niezbędnik w każdej łazience. Jest głównym składnikiem wielu kosmetyków. Ale można go użyć również „indywidualnie”. Intensywnie nawilża, jest w stu procentach naturalny (Ja na przykład wykorzystuję go jako pomadkę nawilżającą do ust). I jeszcze do tego ma świetne minimalistyczne opakowanie!

3. Perfumy Dior J’adore, Sephora

6205536339941110249

Mój ukochany zapach! I jeden z klasyków perfum. Niezwykle delikatna kwiatowa kompozycja, elegancki, a jednocześnie bardzo długotrwały. W wersji podstawowej idealny na dzień, w wersjach bardziej intensywnych będzie pasował również do wieczorowej kreacji.

4. Zegarek Micheal Kors, Swiss

thumbnail

Uwielbiam zegarki Micheala Korsa. Co chwilę zachwyca mnie inny model. Ale niezmiennie chodzi o „męski” typ ze stalowym paskiem. W tym momencie idealne jest dla mnie różowe złoto. Czyż nie jest piękny?

5. Prostownica GHD, Hairhouse

ghd

Jest idealna! Nie będę opisywać technicznych szczegółów tej prostownicy, bo o tym możecie przeczytać na stronie sklepu. Powiem tylko, że rozgrzewa się w pół minuty, nie pali włosów. Dodatkowo nawet samo jej opakowanie zachwyca. Tutaj w wersji limitowanej, jednak mogę Was zapewnić, że „zwykła” wersja jest równie dobra.

6. Marmurowa deska, DecorOlka

szesciokatna-deska-marmurowa

Wyobraźcie sobie niedzielny zimny poranek. Nie macie ochoty wstawać z łóżka, marzycie jedynie o mocnej czarnej kawie pięknie podanej. Ta deska/taca może spełnić to marzenie. Prześliczna, o delikatnym wzorze. Marzenie każdej miłośniczki skandynawskiego wzornictwa.

7. Zestaw kosmetyków Estee LauderDouglas 

el_sku_RC0F01_558x768_0

Ten tusz do rzęs wybrałam już dawno temu. Mimo bardzo dużej szczoteczki jest bardzo wygodny w aplikacji, bardzo pogrubia i wydłuża rzęsy. Jest idealny na każdą porę dnia i nocy.

Jeśli chodzi o kredkę, to osobiście miałam bardzo duży w problem w znalezieniu kredki, która utrzyma się na moich oczach dłużej niż godzinę. Kredka Estee Lauder była strzałem w dziesiątkę. No może w dziewiątkę. Do ideału brakuje jej jeszcze tylko troszeczkę.

W tym zestawie dodatkowo dostajemy kosmetyczkę i odżywkę do rzęs (nie jest biała, jak większość odżywek, tylko czarna, co jest jej dużym plusem).

Zestaw jest naprawdę wart polecenia. Sama maskara w cenie regularnej kosztuje 145 złotych, a kredka 90 złotych. Tutaj za cały zestaw (z odżywką i z kosmetyczką!) płacimy tylko 145 złotych!

8. Pędzel do podkładu, MAC

M45R01

Chyba nie muszę nikomu przedstawiać tych kultowych pędzli do makijażu. Są po prostu idealne! A przynajmniej tak słyszałam, bo niestety jeszcze nie udało mi się stać ich szczęśliwą posiadaczką. A szkoda!

9. Szklane pudełko, AgnethaHome

a74aadb15bd5af7a0198dc77c682e328

Agnetha jest osobą wybitną! Podobno każde swoje dzieło tworzy od początku do końca sama własnoręcznie. Wszystkie jej produkty są wykonane z największą precyzją, są piękne i ślicznie wyglądają w każdym wnętrzu. W prezencie na urodziny dostałam pudełko (zajrzyjcie na mój profil na Instagramie), jednak marzą mi się kolejne. Tak jak w przypadku pierwszej propozycji prezentowej, produkt wybrałam przypadkowo, bo nie ma rzeczy, która u Agnethy nie zachwyca. Zobaczcie same!

10. Dior J’adore, L’or Essence de Parfum, Douglas 

Dior-J_adore-L_or_Essence_de_Parfum

Kolejny produkt z gamy Dior „J’adore”. Najbardziej intensywna i najtrwalsza wersja perfum. Wystarczy kropla, żeby na długo podtrzymać podstawowy zapach „J’adore”. Cudne rozwiązanie!

11. Etui do Iphona Jean Paul Gaultier, Amazon

31yoA-FzdTL

Pierwszy raz to etui zobaczyłam na blogu Fashionelki. Niestety mimo długich poszukiwań, nie znalazłam odpowiednika na mojego Samsunga S5. Żałuję strasznie, ale polecam wszystkim posiadaczkom Iphone’a.

12. Krem do rąk, l’Occitane

P

Kolejny produkt z niezastąpionym masłem Shea. Intensywnie nawilżający (ale nie tłusty i nie klejący się) i bardzo wydajny (mam go już jakieś 2 czy 3 miesiące, a zużyłam może połowę). Tak jak samo masło shea, jest to niezbędnik w każdej łazience. A w wersji mini również idealny do damskiej torebki.

13. Hydrolat z Róży Damasceńskiej, Ministerstwo Dobrego Mydła

342-vsco-photo-4-2

Produkt do wszystkiego. Najlepiej będzie, jak przytoczę opis ze strony sklepu:

„Doskonale tonizuje, zmywa makijaż i odświeża zmęczoną cerę co sprawia, że w codziennej pielęgnacji idealnie zastępuje wodę z kranu. Łagodzi obrzęki wokół oczu. Doskonale nawilża, wykazuje działanie antyseptyczne, lekko napina skórę delikatnie wygładzając zmarszczki. Dba o skórę suchą, naczynkową.”

Zamawiam bez wahania!

14. Kubek House of Rym, DecorOlka 

kubek-tu-es-la-vague-czarny (1)

Idealny dodatek do marmurowej deski, o której pisałam w punkcie szóstym. Tak, jak już w przypadku kilku wcześniejszych propozycji, ciężko mi było wybrać tylko jeden produkt z kolekcji House of Rym. Zobaczcie same! Ta porcelana zachwyca wzorami i kolorami. Cudnie rozpogodzi każdy zimowy dzień.

15. Okulary, Ray Ban

805289602057_shad_fr

Klasyk. Modne już od kilku sezonów, niezastąpione „aviatorki”. Ja wybrałam złote z zielonymi szkłami. Uwielbiam też złoto brązowe. A Wy, który model wybieracie?

Ufff… Dobrnęłyśmy do końca. Mam nadzieję, że Was zainspirowałam.

A Wy już wybrałyście swoje prezenty? 

Buziaki!

Ew.

fvD9myEgRued3zLne2GS__DSC0033-1

Pomysł na prezent: książki o modzie i urodzie

fvD9myEgRued3zLne2GS__DSC0033-1

Koniec listopada coraz częściej kojarzy nam się z rozpoczęciem przedświątecznej gorączki. Ulice, sklepy i centra handlowe zachwycają pięknymi ozdobami, kolędy i piosenki świąteczne wprowadzają w przyjemny nastrój, a kupowanie prezentów … w coraz większy stres. Każdego roku głowimy się jak sprawić przyjemność rodzinie i przyjaciołom. I mimo że postanawiamy sobie, że tym razem zaczniemy poszukiwania dużo wcześniej, to i tak zostawiamy to na ostatnią chwilę. Aby ułatwić Wam to zadanie, większość blogerek i blogerów postanowiło stworzyć listy propozycji prezentowych. Ja również chciałabym podzielić się z Wami moimi pomysłami. A żeby pozostać jeszcze trochę w tematyce książkowej to poniżej przedstawiam Wam listę książek o modzie i urodzie, które można wykorzystać, jako prezent dla miłośniczek i miłośników mody i trendów. Polecam serdecznie.

Katarzyna Tusk „Elementarz stylu”

elementarz-stylu-b-iext30276009

O tej książce na pewno jeszcze wspomnę. Idealna szczególnie dla fanek bloga Make life Easier. Lekka i przyjemna. Nie znajdziemy w niej zbyt wiele merytorycznej wiedzy, jednak już samo wydanie książki i piękne zdjęcia sprawiają przyjemność podczas czytania.

Joanna Glogaza „Slow fashion. Modowa rewolucja.”

slow-fashion-modowa-rewolucja-b-iext30417331

O książce Asi wspominałam już w poprzednim poście. Polecam ją wszystkim tym, którzy chcą uporządkować swoją garderobę i odnaleźć własny styl.

Emilie Albertini, Anne Humbert „Bądź chic! Tajemnice kobiecej garderoby”

 

badz-chic-tajemnice-kobiecej-garderoby-b-iext30509960

Książki jeszcze nie czytałam, jednak znajduje się ona wysoko na mojej liście must read. Możemy znaleźć w niej nie tylko rady dotyczące doboru garderoby czy pielęgnacji ubrań, ale także krótkie anegdoty dotyczące różnych części garderoby. Dzięki temu możemy w łatwy sposób poznać trochę historii mody.

Garance Dore „Love, style, life”

love-style-life-b-iext29824283

Książka podbija listy popularności na całym świecie. I nic dziwnego. Przez większość długo wyczekiwana publikacja jednej z najbardziej znanych światowych blogerek nareszcie dostępna jest w Polsce. Numer jeden na mojej liście książek do kupienia!

Ewa Grzelakowska-Kostoglu „Red Lipstick Monster. Tajniki makijażu”

red-lipstick-monster-tajniki-makijazu-b-iext30262862

Ewa ma ogromną wiedzę dotyczącą wizażu, co możemy zaobserwować przede wszystkim na jej kanale na YouTube. Książka jest podsumowaniem najważniejszych wiadomości niezbędnych do wykonania dobrego makijażu. Paręset stron czystej wiedzy! Idealna dla osób, które o makijażu chcą wiedzieć więcej.

Karolina Gliniecka „Charlize Mystery. (Nie) mam się w co ubrać”

charlize-mystery-nie-mam-sie-w-co-ubrac-b-iext27218813

Wprawdzie książka została wydana już rok temu, ale dopiero teraz ją odkryłam. Książka Karoliny może kojarzyć się z książkami Joanny Glogazy i Kasi Tusk, jednak możemy w niej znaleźć również rozdział, którego bardzo brakowało mi we wcześniejszych pozycjach – mianowicie szczegółowy opis najlepszych tkanin. Dlatego również tę książkę warto dodać do listy zakupów.

Anne Berest, Audrey Diwan, Caroline de Maigret, Sophie Mas „Bądź Paryżanką. Gdziekolwiek jesteś”

Pierwszy raz sbadz-paryzanka-gdziekolwiek-jestes-b-iext26350604

potkałam się z tą książką właśnie w Paryżu (i przyznam szczerze, że francuskie wydanie dużo bardziej przypadło mi do gustu). Książka opowiada trochę o modzie, a trochę o stylu i zachowaniu Francuzek. Napisana lekkim językiem, idealna, jako lektura na długie zimowe wieczory.


Klaudyna Hebda „Ziołowy zakątek. Kosmetyki, które zrobisz w domu”

Książka dziolowy-zakatek-kosmetyki-ktore-zrobisz-w-domu-b-iext25060680

la wszystkich fanów kosmetyki naturalnej. Karolina w swojej publikacji zebrała niezliczoną ilość przepisów i praktycznych rad na temat produkcji kosmetyków. A wszystko opatrzone pięknymi zdjęciami. Już nie trzeba przekopywać Internetu w celu znalezienia niezbędnych informacji. Dla mnie to strzał w dziesiątkę!

I jeszcze dwie propozycje dla tych, którzy chcieliby poznać trochę historii polskiej mody:

Aleksandra Boćkowska „To nie są moje wielbłądy. O modzie w PRL”

to-nie-sa-moje-wielblady-o-modzie-w-prl-b-iext28133583

Karolina Sulej „Modni. Od Arkadiusa do Zienia”

modni-od-arkadiusa-do-zienia-b-iext30438442

Mam nadzieję, że wybierzecie coś z wymienionych przeze mnie propozycji. A jakie są Wasze propozycje na książkowe prezenty?  Czekam na Wasze komentarze !

SlowFashion171115002

Slow Fashion. Modowa rewolucja. – czyli dlaczego mniej może oznaczać więcej

SlowFashion171115002

Czyli o tym, jak mniej może oznaczać więcej.

Przyznam szczerze, że jeszcze parę miesięcy temu nie miałam pojęcia kim jest Joanna Glogaza i nie wiedziałam o istnieniu jej bloga. Dopiero podczas przeglądania przypadkowych blogów modowych natknęłam się na wzmiankę o jej książce. Książka „Slow Fashion” jest poradnikiem dla wszystkich, którzy mają problem z uporządkowaniem swojej garderoby. Zrozumiałam, że tego właśnie potrzebowałam.

O zjawisku slow fashion nie wiedziałam zbyt wiele. Pierwszy raz przeczytałam o nim w książce innej blogerki – Jennifer L. Scott – pt. „Lekcje Madame Chic” (sądzę, że jeszcze nie raz wrócę do tej pozycji). Amerykańska autorka sugeruje ograniczenie swojej szafy do dziesięciu części garderoby na każdy sezon. Jednak niestety nie precyzuje, jak mamy tego dokonać. W mojej głowię kłębiły się pytania –  jak to możliwe? Przecież więcej ubrań to więcej możliwości, a ograniczenie się do dziesięciu ubrań sprawi, że moje stroje staną się nudne i monotonne!

Czy na pewno? Joanna Glogaza odpowiada w swojej książce na wszystkie dręczące nas pytania i wątpliwości. Tłumaczy, że nie chodzi o ograniczenie wielkości swojej garderoby do określonej liczby ubrań, jednak do takiej ilości, która jest nam potrzebna i dzięki której będziemy czuć się naprawdę dobrze.

SlowFashion171115001

Oczywiście nie mam zamiaru zdradzać Wam szczegółów (co byłoby również nie lada wyzwaniem, bo Asia porusza niezliczoną ilość kwestii dotyczących wyboru garderoby), jednak powiem, że dzięki lekturze tej książki inaczej spojrzycie na swoją szafę i na to, co tak naprawdę nosicie. Blogerka radzi jak dokonać selekcji ubrań, jak dobrać odpowiednią bazę i na co zwracać uwagę przy zakupach. Autorka zebrała w jednym miejscu masę niezbędnych informacji, których znalezienie trwałoby wieki!

Dodatkowo, książka została napisana bardzo lekkim i przystępnym językiem, dzięki czemu łatwo przyswaja się wszystkie te wiadomości. I po chwili wszystko staje się takie logiczne!

Rada ode mnie!

Podczas lektury róbcie notatki albo zaznaczajcie interesujące fragmenty. Tak, jak wspomniałam wcześniej – Asia zawarła w książce bardzo dużo  informacji i wskazówek, o których warto pamiętać. Ja niestety tego nie zrobiłam, więc niedługo ponownie zabiorę się za czytanie. Tym razem już z kartką i długopisem, po kolei stosując rady Autorki.

 

diy-clothing-rack-from-love-aesthetics

Jak posprzątać w szafie? 10 praktycznych rad

Jeszcze do niedawna bardzo cieszyłam się z ilości ubrań, które miałam w swojej szafie szafie. Bo przecież im więcej tym lepiej, prawda? Większy wybór, więcej możliwości doboru stroju na każdą okazję! Marzenie każdej kobiety!

Hmm.. Czy aby na pewno?
Dość często się przeprowadzam. I to właśnie w trakcie ostatniej przeprowadzki najbardziej zabolała mnie ilość moich ubrań. Miałam około 20 (słownie: dwudziestu!) kartonów z ciuchami! W wynajmowanym mieszkaniu miałam dość sporą garderobę. Byłam szczęśliwa, że wreszcie będę mogła mieć wszystko na wieszakach. Każde ubranie osobno. Bez gniecenia się, z łatwym dostępem do każdej rzeczy, którą chciałabym założyć. Cudownie!
Efekt? Ubrania były na wieszakach (i bynajmniej nie pojedynczo), pod wieszakami, nad wieszakami, ułożone na stosach na podłodze… Dosłownie wszędzie. W rezultacie ubrania, które wybierałam najczęściej, leżały poza garderobą, a w środku piętrzyły się ciuchy „na potem”.
Przed ostatnią przeprowadzką powiedziałam DOŚĆ.  Nie miałam zamiaru przewozić znowu kartonów z ubraniami, których nigdy nie założę. Po wstępnej selekcji zostało już tylko kilka pudeł. Nadal dużo, jedno trochę mi ulżyło. Odetchnęłam.
I mimo, że wiem, że mam jeszcze całkiem spory stos ubrań, których pewnie nigdy nie założę, to czuję się o niebo lepiej. Powoli znikają wyrzuty sumienia spowodowane nietrafnymi zakupami i niepotrzebnie wydanymi pieniędzmi.
A jak jest z Waszą szafą? Czy Wy też nie potraficie zliczyć swoich ubrań, a szczególnie tych, których już dawno nie nosiłyście? A może też czasami odkrywacie w szafie bluzkę z przyczepioną jeszcze metką i nawet nie pamiętacie, kiedy ją kupiłyście?
Poniżej wypisałam dziesięć rad, które pomogły mi pozbyć się tego zbędnego balastu. Mam nadzieję, że Wam również pomogą :)
  1. Jeśli nie chodziłaś w czymś rok – już tego nie założysz.  Zdarza Wam się czasem odnaleźć jakąś bluzkę czy sukienkę, o której istnieniu już dawno nie pamiętałyście? A wcześniej był to Wasz ukochany ciuch?  Jego czas przeminął, pogódź się z tym i… pozbądź się.
  2. „Na pewno będę to nosić, muszę tylko zszyć/doszyć guzik”.Ile takich ubrań leży na dnie Twojej szafy? Jeśli coś jest zniszczone, ma dziurę lub jest przetarte, a nie jest to Twój ulubiony ciuch – pozbądź się – i tak go nigdy nie naprawisz. A jeśli nawet kiedyś się do tego zbierzesz, to istnieje całkiem spore prawdopodobieństwo, że i tak ubranie przestanie Ci się do tego czasu podobać. Co w takim razie musisz zrobić? Pozbądź się.
  3. „Te buty trochę mnie uwierają, ale są takie piękne!”.Jak często tak sobie tłumaczysz nieprzemyślany zakup? Nawet jeśli decydujesz się wyjść na imprezę w niewygodnych butach, to zapewniam Cię, że przez większość wieczoru będziesz myślała tylko o tym, żeby wrócić do domu i je zdjąć. I nigdy więcej nie założyć. Czy warto? Nie sądzę. Pozbądź się. 
  4. „Ta sukienka ma za duży dekolt”.Znalazłaś super sexy sukienkę z ogromnym dekoltem. Była idealna na najbliższą imprezę. Kupiłaś ją bez większego zastanowienia, mimo że nigdy w sukienkach nie chodzisz. Zwłaszcza tak wyzywających. Tuż przed weekendowym wyjściem stwierdziłaś, że ten ciuch nie jest dla Ciebie i że na pewno tak nie wyjdziesz z domu. Efekt? Sukienka wylądowała na dnie szafy. Co masz z nią zrobić? Pozbądź się. 
  5. Dostosuj porządki do pory roku.Nie rób zimą selekcji ubrań na lato i na odwrót. Latem, kiedy jest gorąco, wszystkie ubrania zimowe wydają Ci się zbędne. A zimą może Cię zdziwić brak zimowego płaszcza 😉
  6. Zrób porządek w szafie dwukrotnie.Zrób pierwszą selekcję swoich ubrań. Przez pierwszy miesiąc zaobserwujesz, w których rzeczach chodzisz, a których nawet nie tknęłaś. Już wiesz, których powinnaś się pozbyć (oczywiście nie mówię tutaj o zimowych płaszczach latem czy o letnich sukienkach zimą. Lepiej się ich tak szybko nie pozbywaj).
  7. „Ta bluzka kojarzy mi się z…”Masz ubrania, w których już dawno nie chodzisz, ale zostawiasz je „z sentymentu”? Pozbądź się ich. I tak ich nigdy nie założysz, a spojrzysz na nie raz na rok albo rzadziej. 
  8. Nietrafiony prezent.Kuzynka/ciocia/babcia sprezentowały ci ubranie, które kompletnie nie pasuje do twojego stylu? Masz wyrzuty sumienia, że tego nie nosisz, głupio Ci tez wyrzucić. Pozbądź się – a następnym razem zasugeruj kuzynce/cioci/babci, żeby może wybrały ci jakiś bardziej neutralny prezent?
  9. „Nie mogę tego wyrzucić, wydałam na to pół wypłaty!” Wydałaś na spodnie bardzo dużo pieniędzy, a założyłaś je tylko raz, bo okazało się, że Cię pogrubiają? Pozostawione na dnie szafy, nie zwrócą Ci pieniędzy,a komuś mogą jeszcze bardzo długo posłużyć. Wniosek? Pozbądź się. 
  10. „Ta sukienka będzie idealna jak schudnę/przytyje”.Nie. Twoje ciało się nieustannie zmienia, raz chudniesz, raz tyjesz. Pozostawianie ubrań „na potem” przygnębia. Za każdym razem, jak otworzysz szafę i spojrzysz na stos pod tytułem „na później”, w głowie pomyślisz „nie jestem idealna”. Czy warto? No pewnie, że nie! Pozbądź się. I to już!

Uff.. dobrnęłyśmy do końca. Mam nadzieję, że moje rady otworzyły Wam trochę oczy i zrodziły w głowie myśl o zmianach. Powodzenia!

A może Wy macie jakieś rady, jak skutecznie pozbyć się nienoszonych ubrań? Czekam na Wasze komentarze!