10

Wielkanoc w stylu skandynawskim

Wielkanoc już tuż tuż, dlatego postanowiłam przygotować dla Was ogromną dawkę wielkanocnych inspiracji. Zawsze przy doborze dekoracji do mojego mieszkania wybieram te w stylu skandynawskim. Uwielbiam jego prostotę i minimalizm. Fascynuje mnie, jak czasami w bardzo prosty sposób, dodając tylko parę ozdób można pięknie udekorować przestrzeń. Zobaczcie same:

01

03

04

Odwiedź również mój profil na Pintereście, gdzie jak zawsze znajdziecie jeszcze więcej inspiracji!

MUST INSPIRE

05

06

07

08

09

10

11

12

wielkanoc

14

15

16

Jak Wam się podoba? 

A Wy? Macie jakiś określony styl, w którym dekorujecie swoje domy? Opowiedzcie! 

POLUB MUSTINSPIRE.PL NA FACEBOOKU (1)

Handbag_PP_LS_Versus03-1024x589

Finell – geometryczne dodatki nie tylko we wnętrzach

Niedawno opisywałam heksagonalne płytki Patrycji Domańskiej, jednak nie mogłam zatrzymać się na tym jednym temacie dotyczącym geometrii w designie. Geometryczna moda, architektoniczna moda, moda origami… określeń jest dużo, a chodzi tutaj tylko o jedno: o ubrania i dodatki w geometrycznych kształtach. Choć czasami ciężko jest sobie wyobrazić, jak można swobodnie nosić takie kreacje, to udało mi się znaleźć również dużo przykładów, gdzie ubrania te wyglądają zachwycająco i do tego… wygodnie. Zajrzyjcie na moją tablicę na Pintereście:

geometric fashion

Podczas poszukiwań tych najciekawszych kształtów, natknęłam się na markę produkującą minimalistyczne torebki wpisujące się właśnie w ten trend origami. Co o nich sądzicie? Ja je pokochałam! 

Finell

Pierwszą z nich jest amerykańska marka założona w 2013 roku przez Rebeccę Finell. Firma projektuje i produkuje nie tylko torebki, ale także artykuły do wyposażenia wnętrz (na które również polecam zwrócić uwagę, bo są przepiękne!).

Kolekcja Finell zawiera torby w różnych rozmiarach, od tych największych, poprzez mniejsze – na ramię, aż po kopertówki oraz portfele i saszetki. Kolory? Firma ogranicza się do stonowanych barw, takich jak czarny, biały, szary czy kremowy, co jeszcze lepiej odzwierciedla ideę minimalizmu.

Finell

Finell

Finell

Finell

Finell

Finell

Finell

zdjęcia i video pochodzą z oficjalnej strony producenta 

Co sądzicie o tak minimalistycznych akcesoriach? Jak Wam się podobają? 

POLUB MUSTINSPIRE.PL NA FACEBOOKU

bykiki-interior-decor-6

3 designerskie krzesła, które zmienią każde wnętrze

Designerskie krzesła i fotele to moja skryta miłość. Uwielbiam ich kształty, kolory i formy. Moim małym marzeniem jest ogromny kuchenny stół, a przy nim krzesła charakteryzujące się różnymi stylami. Niestety na chwilę obecną jest to dla mnie marzenie ciężkie do zrealizowania – wynajmowane mieszkanie częściowo umeblowane nie daje zbyt dużego pola do manewru.

Jednak nikt mi nie zabroni marzyć, w związku z tym chciałabym Wam zaprezentować trzy moje ulubione krzesła, które może kiedyś uda mi się zdobyć. Jeśli oczywiście pozwoli mi na to przestrzeń i… portfel (bo, niestety, marzenia nie znają ograniczeń cenowych ;)).

  1. krzesło Eames

eames

Która z Was nie kojarzy tego krzesła? Obecnie możemy je spotkać niemal na każdej aranżacji w stylu skandynawskim. Jednak wcale nie dziwi mnie to uwielbienie dla tego krzesła, ponieważ u mnie też ona wskakuje na pozycję numer jeden na mojej liście. Uwielbiam to krzesło! Nie mogę się napatrzeć na zdjęcia kuchni czy jadalni, w których krzesło Eames pełni główną rolę!

hege

Kto stoi za tym niepowtarzalnym dziełem? Twórcami tego niezwykłego krzesła było małżeństwo amerykańskich designerów – Charles Ormond Eames, Jr (1907–1978) i Bernice Alexandra „Ray” Eames (1912–1988).

Charles Eames studiował architekturę na Uniwersytecie Waszyngtona w St. Louis, a w 1930 roku otworzył swoje pierwsze biuro projektowe. W 1940 roku wygrał pierwszą nagrodę w konkursie „Organic design and Home Furnishings” zorganizowanym przez MOMA – Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku.

Ray Eames studiowała malarstwo pod okiem Hansa Hofmanna aż do 1937 roku. Zaraz po tym pokazała swoje prace na pierwszej wystawie grupy amerykańskich abstrakcjonistów w Riverside Museum w Nowym Jorku, dzięki czemu w 1940 roku dostała się do Cranbrook Academy of Art, gdzie poznała swojego przyszłego męża – Charlesa.

Małżeństwo zaprojektowało wspólnie niezliczoną ilość mebli, które zyskały później miano ikon designu. Obecnie ten charakterystyczny styl amerykańskich projektantów nazywany jest designem Eamsów i jest obecny w wielu aranżacjach nawet współcześnie.

bykiki-interior-decor-6

4716817609453005998966

2. Model A, Tolix

Kolejnym krzesłem, którego nie mogło zabraknąć w moim zestawieniu jest Model A francuskiej marki Tolix, zaprojektowany przez Xaviera Paucharda.

Xavier Pauchard był pionierem galwanizacji we Francji, specjalizującym się w produkcji mebli z cynkowanej blachy. W 1927 roku ten francuski wizjoner założył firmę Tolix, w której to 7 lat później, w 1934 roku, stworzył swoje najsłynniejsze dzieło – krzesło model A.

Model A stał się ikoną stylu industrialnego i do dzisiaj można je znaleźć w wielu aranżacjach, nie tylko tych surowych, industrialnych. Często wykorzystywane jest do nadania charakteru zbyt minimalnemu wnętrzu czy też do „ochłodzenia” go.

Kök66

5459192e61fb0$!x900

metal_home_accessories_design_interior_example_pl-7

metal_home_accessories_design_interior_example_pl-11

3. Krzesło Butterfly

Kolejnym klasykiem, który niewątpliwie musiał znaleźć się na tej liście jest krzesło Butterfly. Jego pierwszy egzemplarz został stworzony w 1938 roku w Buenos Aires przez firmę architektoniczną Austral Group, a dokładnie przez architektów  Jorge Ferrari Hardoy, Juan Kurchan oraz Antonio Bonet. Stąd krzesło to nazywane jest również BKF chair.

l_30106bk24

Obecnie krzesło to produkowane jest przez wiele firm, jednak produkty najlepszej jakości nadal pochodzą z kraju tego mebla, czyli z Argentyny. Najbardziej rozpoznawana i wielokrotnie nagradzana wersja dostępna jest w sklepie Big BKF Buenos Aires

To oryginalne, lekkie i niezwykle komfortowe krzesło pasuje niemal do każdego rodzaju wnętrz. Zobaczcie same:

6a00d8358081ff69e201b8d07cbc31970c-800wi

scarves_01

Nicole4

cr_141121_catjac_29-EK18cJ879rdYLTtTnpGxNg

12-nordic-design

designerskie krzesła

Mogłabym tak wymieniać bez końca. Jednak postanowiłam Wam tu przybliżyć trzy klasyki, które każda z nas powinna znać.

Zajrzyjcie na mój profil Pinterest, gdzie znajdziecie więcej inspiracji z krzesłami w roli głównej.

CHAIRS

A Wy? Czy dla Was także krzesła mają szczególne znaczenie we wnętrzach? Oczywiście nie chodzi mi tylko o zastosowanie praktyczne :) 

O jakich jeszcze klasykach designu zapomniałam? Jakie są Wasze ulubione designerskie krzesła?

Czekam na Wasze komentarze! 

Buziaki! 

Ew.

83_edgy15

Heksagonalne płytki do minimalistycznego wnętrza

Heksagony zadomowiły się już na dobre w produktach wystroju wnętrz. W kształcie sześciokątów znajdziemy poduszki, stoliki, półki, podkładki pod naczynia czy deski dokrojenia, a ich wzór zdobi poduszki, narzuty, dekoracje ścienne oraz dywany. Mimo tej wszechobecności sześciokątnych wzorów, dopiero niedawno odkryłam piękne minimalistyczne heksagonalne płytki wyprodukowane przez firmę Kaza Concrete.

Bardzo kobiecy projekt

Heksagonalne płytki Edgy - Patrycja Domańska i Tanja Lightfoot
Patrycja Domańska i Tanja Lightfoot

Mowa tutaj o płytkach Edgy zaprojektowanych przez dwie absolwentki Uniwersytetu Sztuk Użytkowych w Wiedniu, które są dopiero na początku swojej kariery w świecie designu. Przeczytajcie o Patrycji Domańskiej i Tanji Lightfoot – autorkach projektu.

Patrycja Domańska jest Polką na co dzień mieszkającą w stolicy Austrii. W 2009 roku ukończyła z wyróżnieniem wzornictwo przemysłowe na Uniwersytecie Sztuk Użytkowych w Wiedniu, a w 2011 roku otworzyła własną pracownię projektową, w której tworzy własne projekty oraz realizuje zamówienia klientów.

Międzynarodową popularność Patrycja Domańska zdobyła przede wszystkim dzięki dwóm wystawom – w 2011 roku projektantka została zaproszona do zaprezentowania swojej pierwszej wystawy indywidualnej podczas Vienna Design Week i jeszcze w tym samym roku jej projekt „Homage to Karl” pojawił się w Museum of Applied Arts/Contemporary Art (MAK) w Wiedniu, jako część zbiorowej wystawy „The Great Viennese Café: A Laboratory”. Podczas swojej pracy artystka obserwuje zmiany społeczne, czerpie inspiracje z różnych kultur, a także podważa konwencje i tematy tabu.

Tanja Lightfoot studiowała Wzornictwo Przemysłowe na Uniwersytecie Sussex w Brighton oraz zdobyła dyplom na Uniwersytecie Sztuk Użytkowych w Wiedniu. Swoje pierwsze doświadczenie zawodowe zdobyła pracując jako architekt i projektant freelancer oraz jako główny projektant wnętrz w BEHF, realizując kilka projektów wnętrz, takich jak Merkur Flagship Store i Restauracji FABIOS w Wiedniu. Autorka specjalizuje się w cyfrowych technikach projektowania, jak i w wystroju wnętrz oraz w specyfikacjach materiałowych.

Heksagonalne płytki – zaskakują minimalizmem

Edgy jest trójwymiarową płytką. Celem projektu było stworzenie alternatywy dla dwuwymiarowych ścian łazienek i innych pomieszczeń mieszkalnych. Forma tej heksagonalnej płytki składa się z asymetrycznych powierzchni tworząc bryłę o powierzchni sześciokąta.

Heksagonalne płytki Edgy

Asymetryczna forma płytek zachęca do zabawy formą w celu osiągnięcia niepowtarzalnego efektu wizualnego przyciągającego użytkownika.

Heksagonalne płytki Edgy

83_edgy17

Heksagonalne płytki Edgy

Heksagonalne płytki Edgy

Jak powstał ten niepowtarzalny projekt?

„Na początku był to moduł akustyczny z kartonu. Powierzchnie pod różnymi kątami rozpraszały dźwięk, dodatkowo absorbowała go mikroperforacja na powierzchni. Ostateczna forma Edgy wywodzi się więc z jego aspektów funkcjonalnych.” (LABEL Magazine ‚Puryzm i ekspresja’ – Polska 12 2015–02 2016, str. 18-25)

Heksagonalne płytki Edgy

Heksagonalne płytki Edgy

Heksagonalne płytki Edgy

Heksagonalne płytki Edgy

I jak Wam się podoba naszej rodaczki? Ja jestem zachwycona jego prostotą i mam nadzieję, że uda mi się kiedyś wykorzystać te heksagonalne płytki u siebie w domu.

Czekam na Wasze opinie w komentarzach! 

Buziaki!

Ew. 

sania_pell006

Inspiracje fotograficzne: Sania Pell

Podczas poszukiwania świątecznych inspiracji natknęłam się na przepiękne fotografie angielskiej artystki, Sanii Pell. Sania jest freelancerką, zajmuje się projektowaniem wnętrz, projektowaniem tkanin oraz fotografią. Oprócz tego od 14 lat współpracuje z Elle Decoration, wydała dwa bestsellery – Homemade Home i The Homemade Home for Children, bierze udział w niezliczonych projektach, a wszystko to opisuje na swoim blogu.

Zobaczcie sami jej piękne fotografie. Ja się zakochałam!

sania_pell001

sania_pell002

sania_pell003

sania_pell004

sania_pell006

sania_pell009

sania_pell008

sania_pell007

sania_pell005

sania_pell012

sania_pell013

sania_pell014

sania_pell010

saniapell, sania, pell, photography, fotografia, intrior design, designer, elle decoration, homemade home, homemade, home, mustinspire

sania_pell016

Poniżej możecie obejrzeć również krótkie video, reklamujące książkę Sanii Pell:

Dla mnie Sania stała się przede wszystkim inspiracją fotograficzną, mimo że jej projekty wnętrz również wzbudzają moje duże zainteresowanie.

A co Wam najbardziej spodobało się w pracach Sanii? A może w ogóle nie interesuje Was taki styl? Czekam na Wasze opinie w komentarzach!

SlowFashion171115002

Slow Fashion. Modowa rewolucja. – czyli dlaczego mniej może oznaczać więcej

SlowFashion171115002

Czyli o tym, jak mniej może oznaczać więcej.

Przyznam szczerze, że jeszcze parę miesięcy temu nie miałam pojęcia kim jest Joanna Glogaza i nie wiedziałam o istnieniu jej bloga. Dopiero podczas przeglądania przypadkowych blogów modowych natknęłam się na wzmiankę o jej książce. Książka „Slow Fashion” jest poradnikiem dla wszystkich, którzy mają problem z uporządkowaniem swojej garderoby. Zrozumiałam, że tego właśnie potrzebowałam.

O zjawisku slow fashion nie wiedziałam zbyt wiele. Pierwszy raz przeczytałam o nim w książce innej blogerki – Jennifer L. Scott – pt. „Lekcje Madame Chic” (sądzę, że jeszcze nie raz wrócę do tej pozycji). Amerykańska autorka sugeruje ograniczenie swojej szafy do dziesięciu części garderoby na każdy sezon. Jednak niestety nie precyzuje, jak mamy tego dokonać. W mojej głowię kłębiły się pytania –  jak to możliwe? Przecież więcej ubrań to więcej możliwości, a ograniczenie się do dziesięciu ubrań sprawi, że moje stroje staną się nudne i monotonne!

Czy na pewno? Joanna Glogaza odpowiada w swojej książce na wszystkie dręczące nas pytania i wątpliwości. Tłumaczy, że nie chodzi o ograniczenie wielkości swojej garderoby do określonej liczby ubrań, jednak do takiej ilości, która jest nam potrzebna i dzięki której będziemy czuć się naprawdę dobrze.

SlowFashion171115001

Oczywiście nie mam zamiaru zdradzać Wam szczegółów (co byłoby również nie lada wyzwaniem, bo Asia porusza niezliczoną ilość kwestii dotyczących wyboru garderoby), jednak powiem, że dzięki lekturze tej książki inaczej spojrzycie na swoją szafę i na to, co tak naprawdę nosicie. Blogerka radzi jak dokonać selekcji ubrań, jak dobrać odpowiednią bazę i na co zwracać uwagę przy zakupach. Autorka zebrała w jednym miejscu masę niezbędnych informacji, których znalezienie trwałoby wieki!

Dodatkowo, książka została napisana bardzo lekkim i przystępnym językiem, dzięki czemu łatwo przyswaja się wszystkie te wiadomości. I po chwili wszystko staje się takie logiczne!

Rada ode mnie!

Podczas lektury róbcie notatki albo zaznaczajcie interesujące fragmenty. Tak, jak wspomniałam wcześniej – Asia zawarła w książce bardzo dużo  informacji i wskazówek, o których warto pamiętać. Ja niestety tego nie zrobiłam, więc niedługo ponownie zabiorę się za czytanie. Tym razem już z kartką i długopisem, po kolei stosując rady Autorki.

 

diy-clothing-rack-from-love-aesthetics

Jak posprzątać w szafie? 10 praktycznych rad

Jeszcze do niedawna bardzo cieszyłam się z ilości ubrań, które miałam w swojej szafie szafie. Bo przecież im więcej tym lepiej, prawda? Większy wybór, więcej możliwości doboru stroju na każdą okazję! Marzenie każdej kobiety!

Hmm.. Czy aby na pewno?
Dość często się przeprowadzam. I to właśnie w trakcie ostatniej przeprowadzki najbardziej zabolała mnie ilość moich ubrań. Miałam około 20 (słownie: dwudziestu!) kartonów z ciuchami! W wynajmowanym mieszkaniu miałam dość sporą garderobę. Byłam szczęśliwa, że wreszcie będę mogła mieć wszystko na wieszakach. Każde ubranie osobno. Bez gniecenia się, z łatwym dostępem do każdej rzeczy, którą chciałabym założyć. Cudownie!
Efekt? Ubrania były na wieszakach (i bynajmniej nie pojedynczo), pod wieszakami, nad wieszakami, ułożone na stosach na podłodze… Dosłownie wszędzie. W rezultacie ubrania, które wybierałam najczęściej, leżały poza garderobą, a w środku piętrzyły się ciuchy „na potem”.
Przed ostatnią przeprowadzką powiedziałam DOŚĆ.  Nie miałam zamiaru przewozić znowu kartonów z ubraniami, których nigdy nie założę. Po wstępnej selekcji zostało już tylko kilka pudeł. Nadal dużo, jedno trochę mi ulżyło. Odetchnęłam.
I mimo, że wiem, że mam jeszcze całkiem spory stos ubrań, których pewnie nigdy nie założę, to czuję się o niebo lepiej. Powoli znikają wyrzuty sumienia spowodowane nietrafnymi zakupami i niepotrzebnie wydanymi pieniędzmi.
A jak jest z Waszą szafą? Czy Wy też nie potraficie zliczyć swoich ubrań, a szczególnie tych, których już dawno nie nosiłyście? A może też czasami odkrywacie w szafie bluzkę z przyczepioną jeszcze metką i nawet nie pamiętacie, kiedy ją kupiłyście?
Poniżej wypisałam dziesięć rad, które pomogły mi pozbyć się tego zbędnego balastu. Mam nadzieję, że Wam również pomogą :)
  1. Jeśli nie chodziłaś w czymś rok – już tego nie założysz.  Zdarza Wam się czasem odnaleźć jakąś bluzkę czy sukienkę, o której istnieniu już dawno nie pamiętałyście? A wcześniej był to Wasz ukochany ciuch?  Jego czas przeminął, pogódź się z tym i… pozbądź się.
  2. „Na pewno będę to nosić, muszę tylko zszyć/doszyć guzik”.Ile takich ubrań leży na dnie Twojej szafy? Jeśli coś jest zniszczone, ma dziurę lub jest przetarte, a nie jest to Twój ulubiony ciuch – pozbądź się – i tak go nigdy nie naprawisz. A jeśli nawet kiedyś się do tego zbierzesz, to istnieje całkiem spore prawdopodobieństwo, że i tak ubranie przestanie Ci się do tego czasu podobać. Co w takim razie musisz zrobić? Pozbądź się.
  3. „Te buty trochę mnie uwierają, ale są takie piękne!”.Jak często tak sobie tłumaczysz nieprzemyślany zakup? Nawet jeśli decydujesz się wyjść na imprezę w niewygodnych butach, to zapewniam Cię, że przez większość wieczoru będziesz myślała tylko o tym, żeby wrócić do domu i je zdjąć. I nigdy więcej nie założyć. Czy warto? Nie sądzę. Pozbądź się. 
  4. „Ta sukienka ma za duży dekolt”.Znalazłaś super sexy sukienkę z ogromnym dekoltem. Była idealna na najbliższą imprezę. Kupiłaś ją bez większego zastanowienia, mimo że nigdy w sukienkach nie chodzisz. Zwłaszcza tak wyzywających. Tuż przed weekendowym wyjściem stwierdziłaś, że ten ciuch nie jest dla Ciebie i że na pewno tak nie wyjdziesz z domu. Efekt? Sukienka wylądowała na dnie szafy. Co masz z nią zrobić? Pozbądź się. 
  5. Dostosuj porządki do pory roku.Nie rób zimą selekcji ubrań na lato i na odwrót. Latem, kiedy jest gorąco, wszystkie ubrania zimowe wydają Ci się zbędne. A zimą może Cię zdziwić brak zimowego płaszcza 😉
  6. Zrób porządek w szafie dwukrotnie.Zrób pierwszą selekcję swoich ubrań. Przez pierwszy miesiąc zaobserwujesz, w których rzeczach chodzisz, a których nawet nie tknęłaś. Już wiesz, których powinnaś się pozbyć (oczywiście nie mówię tutaj o zimowych płaszczach latem czy o letnich sukienkach zimą. Lepiej się ich tak szybko nie pozbywaj).
  7. „Ta bluzka kojarzy mi się z…”Masz ubrania, w których już dawno nie chodzisz, ale zostawiasz je „z sentymentu”? Pozbądź się ich. I tak ich nigdy nie założysz, a spojrzysz na nie raz na rok albo rzadziej. 
  8. Nietrafiony prezent.Kuzynka/ciocia/babcia sprezentowały ci ubranie, które kompletnie nie pasuje do twojego stylu? Masz wyrzuty sumienia, że tego nie nosisz, głupio Ci tez wyrzucić. Pozbądź się – a następnym razem zasugeruj kuzynce/cioci/babci, żeby może wybrały ci jakiś bardziej neutralny prezent?
  9. „Nie mogę tego wyrzucić, wydałam na to pół wypłaty!” Wydałaś na spodnie bardzo dużo pieniędzy, a założyłaś je tylko raz, bo okazało się, że Cię pogrubiają? Pozostawione na dnie szafy, nie zwrócą Ci pieniędzy,a komuś mogą jeszcze bardzo długo posłużyć. Wniosek? Pozbądź się. 
  10. „Ta sukienka będzie idealna jak schudnę/przytyje”.Nie. Twoje ciało się nieustannie zmienia, raz chudniesz, raz tyjesz. Pozostawianie ubrań „na potem” przygnębia. Za każdym razem, jak otworzysz szafę i spojrzysz na stos pod tytułem „na później”, w głowie pomyślisz „nie jestem idealna”. Czy warto? No pewnie, że nie! Pozbądź się. I to już!

Uff.. dobrnęłyśmy do końca. Mam nadzieję, że moje rady otworzyły Wam trochę oczy i zrodziły w głowie myśl o zmianach. Powodzenia!

A może Wy macie jakieś rady, jak skutecznie pozbyć się nienoszonych ubrań? Czekam na Wasze komentarze!